Nad drogą prowadzącą z Hajnówki do Białowieży wywieszono wielki baner „Pseudoekolodzy i komisarze Unii Europejskiej niszczą Puszczę Białowieską. Tu produkowany jest smog i CO2.”

Trudno uwierzyć własnym oczom. Smog produkowany w Puszczy? Ale baner wisi od miesięcy. Może ktoś w końcu uwierzy.

Tymczasem Białowieża jest doskonałym przykładem tego, że nie warto wycinać drzew. Że ludzie zapłacą za pobyt w lesie znacznie więcej, niż warte jest drewno z wycinki

Po raz pierwszy przyjechałem do Białowieży jako dziecko. Był przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Jako harcerz wędrowałem podczas wrześniowych rajdów przez Puszczę. Pamiętam hotel Iwa i restaurację Żubrówka. Nieliczne miejsca, gdzie można było coś zjeść.
Dziś nocleg można znaleźć w prawie co drugim domu. Nie brak przydrożnych barów, kawiarni, oraz najbardziej wykwintnych restauracji. Jest i agroturystyka, jest też hotel z basenem. Są galerie sztuki, wypożyczalnie rowerów, rejsy statkiem po rzece, kajaki, drezyny, konie pod siodło. Ba! Nawet browar mają i własne piwo warzą.

Zmierzam do cerkwi. Murowana świątynia stoi w samym centrum miasteczka. Tuż obok bramy Parku Pałacowego. Bo niegdyś niedaleko stał pałac cara. To właśnie car Aleksander ufundował obecną cerkiew. Świątynia z czerwonej cegły stanęła w miejscu dawnej drewnianej. Owa drewniana została przeniesiona do Trześcianki. Służy tam wiernym do dziś.

Przyjechałem do Białowieży, aby zobaczyć porcelanowy ikonostas. Chińską porcelanę sprowadzono aż z Petersburga. Porcelanowe są nie tylko carskie wrota, ale również ramy wokół ikon wiszących na ścianach.

Kiedy zaś wszedłem do cerkwi oprócz pięknej porcelany, zobaczyłem coś jeszcze. Z lewej strony ołtarza stała ikona. Ikona tak wielka, że zasłania część okien.
– To chyba największa ikona na Podlasiu, a kto wie, może i w Polsce? – powiedział ksiądz Piotr

Jest ogromna. 338 cm wysokości. 280 cm szerokości. Napisana na płótnie. Kto ją napisał? Jak trafiła do Białowieży? Nie wiadomo. Do 2007 roku znajdowała się w kaplicy cmentarnej. Kaplica była w złym stanie technicznym. Postanowiono ją więc wyremontować. Wyniesiono ze środka wyposażenie. I wtedy!!!

I wtedy ujrzano, że obraz, który wisiał w kaplicy jest złożony! Był bowiem tak duży, że nie mógł się zmieścić w kaplicy w całości! Ikona trafiła do renowacji. Po renowacji wisi już w cerkwi Świętego Mikołaja Cudotwórcy w Białowieży. Jest piękna!
Ikona przedstawia Matkę Boską Opieki, zwaną również Pokrow. Przedstawia Bogurodzicę trzymającą w dłoniach rozpostarty szal. Postać unosi się nad zgromadzonym ludem, świętych, duchownych, władców. Po bokach znajdują się święci i aniołowie. Słowo ”pokrow” oznacza przykrycie, płaszcz, szal, całun. Okrycie i bezpieczeństwo.

Według tradycji prawosławnej objawienie tego wizerunku, Matki Boskiej Opieki nastąpiło w Konstantynopolu w dzielnicy Blacherny. Gdzie przechowywane były relikwie Matki Boskiej. Jej szaty i welon. Kiedy miasto było oblegane przez Saracenów, przerażona ludność zgromadziła się w świątyni na całonocnym czuwaniu. I wówczas jurodiwy Andrzej Salos, zobaczył  otwartą kopułę kościoła i Matkę Bożą unoszącą się w powietrzu! Jaśniejącą w otoczeniu aniołów i świętych! Maryja rozpostarła swój welon nad ludźmi w kościele jako znak swojej opieki nad światem! Wówczas to Święty zwrócił się do swego ucznia
– Bracie, czy widzisz Królową i Panią wszystkich, modlącą się za cały świat?
– Widzę, święty ojcze, i lękam się — odpowiedział Epifaniusz.

Wolałbym, aby Święty Andrzej Salos stojąc pośród przerażonych ludzi w świątyni wołał na cały głos. Nie tylko do swego ucznia. Ale do wszystkich! „Widzę Ją! Widzę Maryję! Nie lękajcie się już! Okrywa nas swym płaszczem! Bierze nas wszystkich w opiekę!”.
Czyż nie był bowiem jurodiwym? Czyż nie był Szaleńcem Bożym? Szalonym dla Pana. On mógł zrobić naprawdę wszystko!

Ja też chciałem krzyczeć. Krzyczeć z radości. Stałem oto w najbardziej uczęszczanym przez turystów miejscu Podlasia. Stałem przed olbrzymim pięknym obrazem, o którym nikt prawie nie wie!

Może się mylę. Ale przeszukałem wiele książek. Przeszukałem też internet. O tej ikonie nic prawie nie wiadomo. Znalazłem tylko krótką wzmiankę Piotra Bajko na stronie encyklopedia.puszcza-balowieska.eu.

Szukałem potwierdzenia słów prawosławnego księdza. Że jest to największa ikona na Podlasiu, a może i w Polsce. Ale tego typu rankingi nie są wcale prowadzone. Ja ich nie znalazłem. Tylko wzmiankę, że największa kolekcja ikon w Polsce znajduje się w Białej Podlaskiej. Celnicy odebrali je przemytnikom.

Tymczasem ikona w Białowieży jest naprawdę ogromna. Tak wielka, że musiała wisieć naprawdę w olbrzymim pomieszczeniu. Wielkim dworze lub w też pałacu. W Białowieży był dwór Wazów, był też dwór Sasów, był w końcu pałac cara. Drewno użyte do jego budowy podobno przez dłuższy czas gotowano, a potem suszono. Co nadało mu ciemną barwę. Wielka ikona białowieska jest w ciemnych barwach. Czy właśnie dlatego?

Na ścianach białowieskiego pałacu znajdowały się leśne obrazki wykonane przez Zdzisława Jasińskiego oraz plastyków z Akademii Petersburskiej. Czy ikona jest dziełem jednego z nich?

Wyposażenie pałacu wywieziono do Rosji w 1915 roku koleją. Ale jak zapakować ikonę, która ma wymiary 340 x 280 cm? Czy to dlatego została w Białowieży? Kto i kiedy przeniósł Ją do cmentarnej kaplicy? Tyle pytań! Tyle pytań!
Kupiłem święty obrazek. Przyłożyłem do olbrzymiej ikony. To taki zwyczaj. Moc wielkiego obrazu, przechodzi też na ten mniejszy. Wyszedłem z cerkwi. Ale zaraz wróciłem. Gdzie mi się tak śpieszy? Jeszcze trochę popatrzę.

Matka Boska Opieki stoi na obłoku. Trzyma w ręce biały szal. Otoczona jest tłumem postaci. Tam na górze w niebie są to aniołowie i święci. Na ziemi dostojnicy. Z lewej strony koronowane głowy. To zapewne cesarz Leon i Jego Żona Zoe. Obok duchowieństwo w ozdobnych szatach. Ktoś czyta księgę.

Z prawej strony ktoś półnagi wskazuje palcem na unoszącą się postać. To Jurodiwyj Andrzej? Oczywiście, że to On. Któż inny miałby odwagę wejść nago do świątyni? Wskazuje ręką w górę i mówi coś do człowieka stojącego obok. Do swego ucznia. Wokół Jego głowy widać delikatny blask. Błogosławieni Ci którzy widzą!

Na samym zaś środku postaci stojących na ziemi bezpośrednio pod Matką Bożą umieszczony jest człowiek z pokrytym pismem zwojem .
– To Roman Melodos – mówi ksiądz Marek
Roman Pieśniarz, Roman Hymnograf, Słodkopiewiec. Wielki poeta religijny. Autor około 1000 utworów. Z których do czasów współczesnych zachowało się ok.88. W tym ten najznakomitszy. Akatyst. Hymn do Matki Bożej.
Co ciekawe Roman Melodos żył kilkaset lat przed tym, jak Matka Boża ukazała się Andrzejowi Jurodiwemu w Konstantynopolu. Roman Hymnograf nie mógł więc tam po prostu być. Ale na obrazie jest. I to właśnie On stoi w samym centrum obrazu pod Matką Bożą. Stoi na postumencie wyższym niż mają cesarz i cesarzowa. Czy to dlatego że trzyma w ręku Akatyst? Błogosławieni Ci, którzy tworzą!

Wszedłem tu zobaczyć porcelanowy ikonostas. Znalazłem zaś skarb! Największą ikonę na Podlasiu. Może największą w Polsce. Może na całym świecie?! Prawdziwy skarb!

Wojciech Koronkiewicz
Tekst pochodzi z książki „Z Matką Boską na rowerze.
Podróż do cudownych obrazów, ikon i świętych źródeł Podlasia”
Wydawnictwo Paśny Buriat 2020