Wojen­ny atak Rosji na Ukra­inę zmie­ni układ sił poli­tycz­nych w Euro­pie i posta­wi pod zna­kiem zapy­ta­nia jej sta­tus quo, tak w ska­li glo­bal­nej, jak i wewnętrznej.

Koniec świa­ta jaki znamy

reklama

        W 1999 roku twór­ca teo­rii sys­te­mu świa­to­we­go, nie­ży­ją­cy już zna­ko­mi­ty ame­ry­kań­ski socjo­log i histo­ryk Imma­nu­el Wal­ler­ste­in, sfor­mu­ło­wał hipo­te­zę “koń­ca świa­ta jaki zna­my” (“The End of the World as We Know It…”; pol­skie wyda­nie w 2004 roku). Jest to hipo­te­za koń­ca, po 500 latach ist­nie­nia, świa­to­we­go sys­te­mu kapi­ta­li­stycz­ne­go. Jego zda­niem, świa­to­wy sys­tem spo­łecz­ny w jakim żyje­my, jak każ­dy sys­tem we Wszech­świe­cie, koń­czy swo­je “życie” wcho­dząc w struk­tu­ral­ny kry­zys. Ten kry­zys sys­te­mo­wy, pro­wa­dzi do sta­nu cha­osu i sytu­acji bifur­ka­cji czy­li dwo­iste­go roz­ga­łę­zie­nia struk­tu­ry, w poszu­ki­wa­niu jed­nej z dwóch nowych ście­żek przekształceń.

        Autor dowo­dził w swych ana­li­zach, iż powsta­ły w Euro­pie w “dłu­gim wie­ku XVI-tym” świa­to­wy sys­tem kapi­ta­li­stycz­ny, któ­re­go sys­te­mo­wą pra­wi­dło­wo­ścią jest nie­ustan­na glo­bal­na aku­mu­la­cja kapi­ta­łu, wyczer­pał moż­li­wo­ści dal­szej glo­ba­li­za­cji gospo­dar­czej. Rów­no­cze­śnie okres porząd­ku­ją­cej i sta­bi­li­zu­ją­cej sys­tem hege­mo­nii geo­po­li­tycz­nej Sta­nów Zjed­no­czo­nych, dobie­ga koń­ca.  W latach 70. poprzed­nie­go wie­ku, sys­tem wszedł w fazę sta­gna­cyj­ną, z któ­rej nie może zna­leźć wyj­ścia. Stąd spe­ku­la­cyj­na finan­sje­ry­za­cja glo­bal­nej aku­mu­la­cji kapi­ta­łu i świa­to­wa implo­zja finan­sów w 2008 roku, a następ­nie świa­to­wa depre­sja gospodarcza.

        Zasad­ni­czą cechą tego kry­zy­su sys­te­mo­we­go, któ­ry zda­rza się tyl­ko raz w życiu każ­de­go sys­te­mu we Wszech­świe­cie, jest nara­sta­ją­cy cha­os. Cha­os sys­te­mo­wy, nie jest sytu­acją przy­pad­ko­wych zda­rzeń, lecz sytu­acją gwał­tow­nych i sta­łych fluk­tu­acji we wszyst­kich para­me­trach sys­te­mu świa­to­we­go. Czy­li od gospo­dar­ki świa­to­wej, przez sys­tem mię­dzy­pań­stwo­wy, po prą­dy kul­tu­ro­wo-ide­olo­gicz­ne, jak rów­nież dostęp­ność zaso­bów nie­zbęd­nych do życia.

        Sys­tem się roz­pa­da i już nie moż­na mu przy­wró­cić rów­no­wa­gi. Jest to sytu­acja cha­osu, gdy sys­tem zmie­nia się gwał­tow­nie, sil­nie i dzi­wacz­nie, czy­li zaska­ku­ją­co nie­prze­wi­dy­wal­nie. W tym punk­cie sys­tem wcho­dzi w sta­dium bifur­ka­cji, zgod­nie z mate­ma­tycz­ną teo­rią kata­strof, i roz­wi­dla się. Nastę­pu­je ostra wal­ka o to, któ­ra z dwu alter­na­tyw­nych ście­żek może przy­nieść nowy sys­te­mo­wy porzą­dek, two­rząc nowy sys­tem spo­łecz­ny. Roz­strzy­gnie­cie jest nie­moż­li­we do prze­wi­dze­nia. Nie­pew­ność roz­strzy­gnię­cia jest potę­go­wa­na przez fakt, iż w warun­kach bifur­ka­cji sys­te­mu rela­tyw­nie małe siły i wkła­dy na wej­ściu, dają duże wyni­ki na wyj­ściu. Jest to odwrot­ność cza­su nor­mal­ne­go funk­cjo­no­wa­nia sys­te­mu, gdy uży­cie dużych sił daje nikłe efek­ty. Jest to sytu­acja tzw. efek­tu moty­la, opi­su­ją­ce­go nie­zwy­kłą wraż­li­wość mate­ma­tycz­nych ukła­dów nie­li­nio­wych na warun­ki począt­ko­we. Jest to obra­zo­wa­ne sytu­acją, gdy nie­wiel­ka lokal­na zmia­na w powie­trzu dzię­ki macha­niu skrzy­deł­ka­mi przez moty­la, może w dłuż­szym okre­sie cza­su wywo­łać hura­gan w innej czę­ści świata.

        Choć zda­niem I. Wal­ler­ste­ina nie moż­na w żaden spo­sób prze­wi­dzieć jaki nowy sys­tem spo­łecz­ny lub sys­te­my spo­łecz­ne wyło­nią się z bifur­ka­cyj­ne­go roz­wi­dle­nia, to będzie to jego zda­niem wynik walk poli­tycz­nych pomię­dzy tym, co okre­ślił on jako “duchem Davos” i “duchem Alle­gre”. “Duch Davos” to świa­to­wy nurt poli­tycz­ny chcą­cy w two­rzą­cym się nowym sys­te­mie zacho­wać i roz­wi­nąć trzy istot­ne cechy obec­ne­go; hie­rar­chicz­ność, eks­plo­ata­cję i pola­ry­za­cję. “Duch Por­to Alle­gre” to nurt poli­tycz­ny, któ­re­go celem jest sys­tem spo­łecz­ny rela­tyw­nie bar­dziej demo­kra­tycz­ny i względ­nie bar­dziej ega­li­tar­ny w sto­sun­ku do obec­ne­go. Roz­strzy­gnię­cie osta­tecz­ne wal­ki mie­dzy tymi dwo­ma ścież­ka­mi bifur­ka­cji nastą­pi zda­niem I. Wal­ler­ste­ina oko­ło roku 2050. Oczy­wi­ście pod warun­kiem, że nie nastą­pi świa­to­wa super­ka­ta­stro­fa, czy­li nie­odwo­łal­na zmia­na kli­ma­tu, roz­le­głe maso­we epi­de­mie i woj­na nuklearna.

Nie­miec­ka hege­mo­nia gospodarcza

        Utwo­rze­nie Unii Euro­pej­skiej trak­ta­tem z Maastricht w 1992 roku, było reali­za­cją pro­jek­tu geo­po­li­tycz­ne­go Nie­miec i Fran­cji. Unia Euro­pej­ska mia­ła stać się geo­po­li­tycz­ną tram­po­li­ną dla zbu­do­wa­nia utra­co­nej przez te byłe mocar­stwa świa­to­we ich euro­pej­skiej i świa­to­wej pozy­cji. Neo­ko­lo­nial­na trans­for­ma­cja kra­jów Pol­ski i pozo­sta­łych kra­jów Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej po roz­pa­dzie impe­rium Związ­ku Radziec­kie­go, stwo­rzy­ła nade wszyst­ko Niem­com, choć rów­nież pozo­sta­łym kra­jom euro­pej­skie­go cen­trum, pod­sta­wy pod pro­ce­sy prze­kształ­ca­nia tych kra­jów w swój obszar zaple­cza gospo­dar­cze­go. Dra­stycz­nym tego prze­ja­wem był ich eks­port bez­ro­bo­cia dzię­ki gigan­tycz­nej nad­wyż­ce w wymia­nie han­dlo­wej z Euro­pą Środ­ko­wo-Wschod­nią.  Jak usta­lił to Mie­czy­sław Kabaj, w latach 1951–1995, a więc w cią­gu 45 lat, licz­ba pra­cu­ją­cych w 15. kra­jach nale­żą­cych obec­nie do UE zwięk­szy­ła się o 14mln osób, zaś w latach 1996–2004, a więc w cią­gu 9. lat pra­wie o 20 mln, czy­li 70-krot­nie więcej.

        Ta neo­ko­lo­nial­na trans­for­ma­cja, któ­rej “naj­lep­szą inwe­sty­cją nie­miec­ką w Pol­sce” oka­zał się Leszek Bal­ce­ro­wicz, dopro­wa­dzi­ła do głę­bo­kiej dez­in­du­stria­li­za­cji i depo­lo­ni­za­cji naszej gospo­dar­ki. Zli­kwi­do­wa­no 1/3 prze­my­słu, czy­li 1675 pol­skich przed­się­biorstw prze­my­sło­wych, w tym do 25% w dro­dze wro­gie­go prze­ję­cia przez zachod­nie kapi­ta­ły, jak to usta­lił Andrzej Kar­piń­ski. Sym­bo­lem tej woj­ny eko­no­micz­nej Nie­miec z Pol­ską stał się zakup przez nie­miec­ki kon­cern Sie­men­sa naj­więk­sze­go i naj­bar­dziej nowo­cze­sne­go pol­skie­go przed­się­bior­stwa prze­my­słu elek­tro­nicz­ne­go “Elw­ro” we Wro­cła­wiu. Zosta­ło ono natych­miast po zaku­pie w 1993 roku zli­kwi­do­wa­ne wręcz fizycznie.

        Nowe moż­li­wo­ści neo­ko­lo­nial­nej eks­pan­sji gospo­dar­czej szcze­gól­nie Nie­miec dało roz­sze­rze­nie w latach 2004 — 2006 UE o kra­je środ­ko­wo­eu­ro­pej­skie. Umoż­li­wi­ło to prze­no­sze­nie tam czę­ści pro­duk­cji prze­my­sło­wej ze wzglę­du na zasad­ni­czo niż­sze kosz­ty pra­cy. Pozwo­li­ło to na rosną­cy udział pod­do­staw­czych pół­pro­duk­tów z tych kra­jów dla wyro­bów eks­por­to­wych nie­miec­kie­go prze­my­słu samo­cho­do­we­go, maszy­no­we­go i elek­trycz­ne­go, zwięk­sza­jąc ich kon­ku­ren­cyj­ność. Obra­zu­je to fakt, iż w 2019 roku obro­ty han­dlo­we Nie­miec z pań­stwa­mi Gru­py Wyszeh­radz­kiej były pół­to­ra razy więk­sze, niż han­del z naj­więk­szym par­te­rem nie­miec­kim, jakim są Chiny.

        Obszar gospo­dar­czy kra­jów Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej został w wyni­ku celo­wej i agre­syw­nej poli­ty­ki gospo­dar­czej Nie­miec prze­kształ­co­ny w obszar nie­miec­kiej Mit­te­leu­ro­py, opar­ty o neo­ko­lo­nial­ny podział pra­cy prze­my­sło­wej. Ten podział to kon­cen­tra­cja wyso­ko prze­two­rzo­nej tech­no­lo­gicz­nie prze­my­sło­wej pro­duk­cji final­nej w Niem­czech, a delo­ka­li­za­cją do kra­jów środ­ko­wow­schod­niej Mit­te­leu­ro­py prze­my­sło­wej pro­duk­cji pod­do­staw­czej i mon­tow­ni­czej, z rów­no­cze­sną głę­bo­ką pene­tra­cją eks­por­to­wą ryn­ków wewnętrz­nych tych kra­jów, jako obsza­ru zby­tu nie­miec­kich final­nych pro­duk­tów prze­my­sło­wych Nie­miec. Dzię­ki kom­pra­dor­skiej i pod­po­rząd­ko­wa­nej nie­miec­kim celom eko­no­micz­nym poli­ty­ce gospo­dar­czej kolej­nych pol­skich rzą­dów, nie wyłą­cza­jąc obec­ne­go — z klu­czo­wą rolą pre­mie­ra Mate­usza Mora­wiec­kie­go, pol­ska gospo­dar­ka sta­ła się dodat­kiem do gospo­dar­cze­go pro­duk­tu final­ne­go Niemiec.

Nie­miec­ka stre­fa euro jako pułap­ka ekonomiczna

        Tę względ­nie sta­bil­ną euro­pej­ską sytu­ację nie­miec­kiej hege­mo­nii gospo­dar­czej, opar­tej o domi­na­cję nie­miec­kie­go prze­my­słu i jego moż­li­wo­ści eks­por­to­we, zbu­rzy­ło powo­ła­nie w latach 1999/2000 wspól­nej stre­fy walu­to­wej euro. Jego głów­nym ini­cja­to­rem była Fran­cją, błęd­nie oce­nia­ją­ca, iż zwią­że to gospo­dar­czo Niem­cy z cało­ścią UE. Sta­ło się wręcz odwrot­nie, a sama Fran­cja zosta­ła ofia­rą swej polityki.

        Naj­więk­szym, a wręcz wyłącz­nym bene­fi­cjen­tem wpro­wa­dze­nia wspól­nej walu­ty euro na obsza­rze 17. kra­jów UE, sta­ły się Niem­cy. Niem­cy, dzię­ki eks­por­to­wej prze­wa­dze gospo­dar­czej i tech­no­lo­gicz­nej swo­je­go prze­my­słu, prze­szły z nie­wiel­kie­go defi­cy­tu w han­dlu zagra­nicz­nym w 2000 roku, do olbrzy­mich nad­wy­żek w bilan­sie płat­ni­czym, rzę­du 164,6 mld euro w 2011 roku, 190 mld euro w 2013 roku i 257 mld euro w 2015 roku. Stre­fa euro sta­ła się dla Nie­miec zasad­ni­czą dźwi­gnią ich nara­sta­ją­cej hege­mo­nii eko­no­micz­nej i rosną­cej hege­mo­nii poli­tycz­nej w samej UE, ale i mocar­stwo­wo­ści gospo­dar­czej w ska­li światowej.

        Wyni­ka to z fak­tu, iż nie­miec­ki eks­port prze­my­sło­wy do kra­jów stre­fy euro jest nie­zwy­kle kon­ku­ren­cyj­ny, gdyż kra­je tej stre­fy nie mogą bro­nić swe­go bilan­su han­dlo­we­go i płat­ni­cze­go pota­nie­niem wła­snej walu­ty, gdyż jej nie posia­da­ją.  A Niem­cy to naj­więk­szy na świe­cie eks­por­ter final­nych pro­duk­tów prze­my­sło­wych, z któ­rych 40% tra­fia wła­śnie do stre­fy euro.

        Ale stre­fa euro sta­ła się groź­ną, a myślę że dłu­go­okre­so­wo wręcz śmier­tel­ną, pułap­ką eko­no­micz­ną dla więk­szo­ści jej kra­jów, głów­nie połu­dnio­wo­eu­ro­pej­skich, od Gre­cji, Hisz­pa­nii, Por­tu­ga­lii po Wło­chy, a stop­nio­wo i Fran­cji. Zgod­nie bowiem z pra­wi­dło­wo­ścią odkry­tą przez zmar­łe­go już bry­tyj­skie­go eko­no­mi­stę Wyn­ne Godley’a, a nazy­wa­nej prze­ze mnie pra­wem toż­sa­mo­ści finan­sów naro­do­wych, defi­cy­ty bilan­sów płat­ni­czych, czy­li nad­wyż­ki sek­to­ra zagra­nicz­ne­go, muszą się prze­kła­dać na defi­cy­ty sek­to­ra kra­jo­we­go, czy­li kra­jo­we­go sek­to­ra pry­wat­ne­go i sek­to­ra rzą­do­we­go. Bilans bowiem tych trzech sek­to­rów musi wyjść na zero.  I nad­wyż­ki sek­to­ra zagra­nicz­ne­go kra­jów połu­dnio­wo­eu­ro­pej­skich prze­kła­da­ją się na nara­sta­ją­ce defi­cy­ty rzą­do­we, a w kon­se­kwen­cji nara­sta­ją­ce dłu­gi publicz­ne. Mówiąc w uprosz­cze­niu, to olbrzy­mie nad­wyż­ki eks­por­to­we Nie­miec dzię­ki wspól­nej walu­cie euro, są głów­nym powo­dem olbrzy­mich defi­cy­tów rzą­do­wych i dłu­gów publicz­nych państw połu­dnio­wo­eu­ro­pej­skich. A kon­se­kwen­cją jest zamie­ra­nie gospo­dar­ki kra­jów stre­fy euro. Z wyjąt­kiem wszak­że Niemiec.

        Moż­na więc powie­dzieć, iż Niem­cy sta­ły się paso­żyt­ni­czym hege­mo­nem gospo­dar­czym i finan­so­wym stre­fy euro, dre­nu­ją­cym nad­wyż­ki eko­no­micz­ne słab­szych gospo­dar­czo kra­jów tej stre­fy i prze­kształ­ca­jąc je w swo­ją ogrom­ną nad­wyż­kę w bilan­sie płat­ni­czym. I jest paso­żyt­ni­cza eko­no­micz­nie hege­mo­nia, któ­ra wynisz­cza gospo­dar­czo więk­szość kra­jów stre­fy euro. Niem­cy pusto­szą eko­no­micz­nie kra­je stre­fy euro.

        Jeże­li więc w Pol­sce sta­le poja­wia­ją się publicz­nie ludzie, a są to zwy­kle uty­tu­ło­wa­ni aka­de­mic­cy eko­no­mi­ści i poli­ty­cy, nama­wia­ją­cy Pola­ków do przy­ję­cia wspól­nej walu­ty euro, to są to albo głup­cy eko­no­micz­ni, albo nie­miec­cy agen­ci wpły­wu. Trze­cie­go wyj­ścia nie ma.

Nie­miec­ka hege­mo­nia geopolityczna

        Dla zagwa­ran­to­wa­nia  i roz­bu­do­wy swej hege­mo­nii gospo­dar­czej, Niem­cy roz­po­czę­ły budo­wę swej hege­mo­nii poli­tycz­nej w UE. Ich celem poli­tycz­nym jest prze­kształ­ce­nie UE w unię poli­tycz­ną sfe­de­ra­li­zo­wa­nych państw pod nie­miec­kim zwierzch­nic­twem poli­tycz­nym, w for­mu­le poli­tycz­ne­go nad­zo­ru unij­nych struk­tur Bruk­se­li. Ozna­cza to zasad­ni­cze ogra­ni­cze­nie suwe­ren­no­ści pań­stwo­wej poszcze­gól­nych kra­jów oraz ogra­ni­cze­nie ich nie­pod­le­gło­ści naro­do­wej, rozu­mia­nej jako histo­rycz­ną zdol­ność do samo­orien­ta­cji i samo­oty­wa­cji. Struk­tu­ry orga­ni­za­cyj­ne UE będą w tej kon­struk­cji nie­miec­kiej hege­mo­nii już bez­po­śred­nim narzę­dziem nie­miec­kich celów politycznych.

        Ma to umoż­li­wić Niem­com wystę­po­wa­nie w roli mocar­stwa unij­ne­go, z moż­li­wo­ścią pre­ten­do­wa­nia do roli mocar­stwa świa­to­we­go. Ozna­cza to dąże­nie do budo­wy wie­lo­bie­gu­no­we­go świa­ta mocarstw wraz z Chi­na­mi i Rosją, ale obok USA czy Japo­nii. Wpły­wy mocar­stwo­we USA w Euro­pie są tu prze­szko­dą w tych dąże­niach, a ich ogra­ni­cza­nie jest dys­kret­nym celem nie­miec­kim. Tym celem nato­miast jest świat wie­lo­bie­gu­no­wy, co jest wspól­ne z cela­mi Rosji i Chin. Dopro­wa­dzi­ło to Niem­cy do ich dys­kret­ne­go soju­szu poli­tycz­ne­go z Rosją. Ich stra­te­gicz­ne inte­re­sy geo­po­li­tycz­ne są dale­ko zbieżne.

Niem­cy jako hub ener­ge­tycz­ny Europy

        Ale nie­miec­ka agre­sja eko­no­micz­na i dąże­nie do pod­po­rząd­ko­wa­nia gospo­dar­cze­go i poli­tycz­ne­go państw UE poszła jesz­cze dalej. I chy­ba o jeden krok za dale­ko. Wyko­rzy­stu­jąc pod­le­głe sobie struk­tu­ry bruk­sel­skie UE, Niem­cy roz­po­czę­ły bowiem two­rze­nie warun­ków do pano­wa­nia nad euro­pej­ski­mi źró­dła­mi ener­gii. Tym samym do dyk­to­wa­nia pod­sta­wo­wych warun­ków eko­no­micz­nych roz­wo­jo­wi gospo­da­rek kra­jów UE.

        Temu słu­ży­ło i słu­ży stra­te­gicz­ne poro­zu­mie­nie Nie­miec z Rosją w spra­wie dostaw gazu ziem­ne­go z omi­nię­ciem państw Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej. Reali­za­cją tego stra­te­gicz­ne­go pro­jek­tu jest idą­cy po dnie Bał­ty­ku gazo­ciąg Nord Stre­am I i Nord Stre­am II. Gazo­we poro­zu­mie­nie nie­miec­ko-rosyj­skie ma umoż­li­wić stwo­rze­nie na obsza­rze Nie­miec hubu gazo­we­go, a w kon­se­kwen­cji ener­ge­tycz­ne­go, po wyeli­mi­no­wa­niu kon­ku­ren­cyj­nych źró­deł ener­gii z węglem kamien­nym w roli głównej.

        Wyko­rzy­stu­jąc pod­po­rząd­ko­wa­ne Niem­com struk­tu­ry bruk­sel­skie UE roz­po­czę­to narzu­ca­nie poli­ty­ki tzw. neu­tral­no­ści kli­ma­tycz­nej dla emi­sji dwu­tlen­ku węgla, a w isto­cie reduk­cji wytwa­rza­nia ener­gii elek­trycz­nej w opar­ciu o naj­tań­szy na świe­cie suro­wiec ener­ge­tycz­ny jaki jest węgiel kamienny.

         Kolej­nym kro­kiem było utwo­rze­nie tzw. Fun­du­szu Odbu­do­wy, któ­re­go rze­czy­wi­stym celem jest likwi­da­cja wytwa­rza­nia taniej ener­gii nade wszyst­ko z węgla kamien­ne­go. Fun­dusz powią­za­no bowiem z finan­so­wa­niem tzw. trans­for­ma­cji ener­ge­tycz­nej, w posta­ci likwi­da­cji wytwa­rza­nia taniej ener­gii elek­trycz­nej nade wszyst­ko z węgla, na rzecz dro­gich odna­wial­nych źró­deł ener­gii, czy­li głów­nie Słoń­ca i wia­tru. Ozna­cza to kil­ka­krot­ny wzrost cen ener­gii elek­trycz­nej w per­spek­ty­wie zale­d­wie 10 lat.. Będzie to ozna­czać pozba­wie­nie takich kra­jów jak Pol­ska cał­ko­wi­tej gospo­dar­czej kon­ku­ren­cyj­no­ści, a nade wszyst­ko ich prze­my­słów w sto­sun­ku do prze­my­słu nie­miec­kie­go. Ta kon­ku­ren­cyj­ność bowiem, przy niż­szej wydaj­no­ści pra­cy, była i jest gwa­ran­to­wa­na tanio­ścią ener­gii elek­trycz­nej pro­du­ko­wa­nej z węgla dla gospo­dar­ki i gospo­darstw domo­wych. To po to wpro­wa­dzo­no unij­ne opła­ty za upraw­nie­nia do emi­sji CO2, aby tę kon­ku­ren­cyj­ność stop­nio­wo likwidować.

        Pol­ska, dzię­ki akcep­ta­cji przez rząd M. Mora­wiec­kie­go tego Fun­du­szu, zadłu­ży się więc po to, aby osta­tecz­nie zli­kwi­do­wać swo­ją kon­ku­ren­cyj­ność gospo­dar­czą, a dłu­go­fa­lo­wo pozba­wić się cał­ko­wi­cie bez­pie­czeń­stwa ener­ge­tycz­ne­go w posta­ci likwi­da­cji gór­nic­twa węglo­we­go, co zapo­wie­dział rząd Mate­usza Mora­wiec­kie­go. Sam zaś pre­mier M. Mora­wiec­ki pod­pi­sał w grud­niu 2020 roku na unij­nym szczy­cie zgo­dę na reduk­cję do 2030 roku emi­sji CO2 o 55% w sto­sun­ku do roku 1990, zamiast pier­wot­nych 45%. To, że było to zro­bio­ne wręcz ukrad­kiem wobec pol­skiej opi­nii publicz­nej świad­czy, że pre­mier miał świa­do­mość dzia­ła­nia na szko­dę Polski.

Wojen­ny wstrząs geo­po­li­tycz­ny w Europie

        Wojen­ny atak Rosji na Ukra­inę, któ­re­go celem jest co naj­mniej cał­ko­wi­te pod­po­rząd­ko­wa­nie tego pań­stwa rosyj­skim celom neo­im­pe­rial­nym, a być może i jego likwi­da­cja, był i jest nade wszyst­ko ude­rze­niem poli­tycz­nym w stra­te­gicz­ny sojusz ener­ge­tycz­no-gazo­wy i dys­kret­ny sojusz poli­tycz­ny Rosji z Niem­ca­mi. Sytu­acja woj­ny te soju­sze cał­ko­wi­cie odsło­ni­ła. Jeśli cho­dzi o sojusz ener­ge­tycz­no-gazo­wy uru­cho­mie­nie gazo­cią­gu Nord Stre­am II wyda­je się w per­spek­ty­wie kil­ku lat pra­wie niemożliwe.

        Pro­wa­dzi to do znacz­ne­go osła­bie­nia poli­tycz­nej siły Nie­miec w Euro­pie. Przede wszyst­kim ta woj­na zawie­sza reali­za­cję nie­miec­kiej kon­tro­li na euro­pej­ską ener­ge­ty­ką. Sil­nie też pod­wa­ży poli­ty­kę trans­for­ma­cji ener­ge­tycz­nej kra­jów UE. Rów­no­le­gle osła­bia pozy­cję poli­tycz­ną Nie­miec, jako dys­kret­ne­go sojusz­ni­ka Rosji, z któ­rej to roli Niem­cy nie mają zamia­ru się osta­tecz­nie wycofać.

        Ta woj­na ujaw­ni­ła, iż pań­stwa euro­pej­skie mogą liczyć tyl­ko na swo­ją naro­do­wą siłę i ewen­tu­al­ne wspar­cie poli­tycz­ne i mili­tar­ne USA i NATO. Struk­tu­ry UE poli­tycz­nie nie mają żad­nej siły i nicze­go nie gwa­ran­tu­ją. Nie ma unij­nej soli­dar­no­ści, gdyż inte­re­sy geo­po­li­tycz­ne Nie­miec, choć i Fran­cji, tę soli­dar­ność roz­sa­dza­ją. Tym samym moc­no pod­wa­ża i dele­gi­ty­mi­zu­je nie­miec­ką fede­ra­li­za­cję UE, pro­wa­dzo­ną pod szyl­dem wspól­nej europejskości.

        Ta woj­na wzmac­nia pozy­cję USA w Euro­pie, a sze­rzej rów­nież struk­tur NATO. Do lamu­sa odsy­ła nie­miec­ko-fran­cu­skie pomy­sły budo­wy wspól­nej armii UE.

         Ta woj­na wzmac­nia zna­cze­nie poli­tycz­ne unij­nych kra­jów Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej, jako samo­dziel­nych gra­czy poli­tycz­nych w rela­cjach z Ukra­iną, Niem­ca­mi i USA. Szcze­gól­nie doty­czy to Polski.

        Ta woj­na zmie­nia więc układ sił poli­tycz­nych w Euro­pie, ale tyl­ko w tym sen­sie, że pod­wa­ża ist­nie­ją­cy poli­tycz­ny sta­tus quo, z nara­sta­ją­cą hege­mo­nią gospo­dar­czą i poli­tycz­ną Nie­miec i jej aspi­ra­cja­mi poli­tycz­ne­go i gospo­dar­cze­go pod­po­rząd­ko­wy­wa­nia słab­szych kra­jów UE. Jest to wszak­że tyl­ko stra­te­gicz­ne pęk­nię­cie w ukła­dzie sił. Ale to pęk­nię­cie otwie­ra nowe moż­li­wo­ści dzia­ła­nia dla kra­jów Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej, w tym szcze­gól­nie Pol­ski, a ogra­ni­cza moż­li­wo­ści Nie­miec i kra­jów cen­tral­nych UE.

        Wszyst­ko to trze­ba widzieć w sytu­acji moż­li­wych głę­bo­kich wstrzą­sów euro­pej­skich i świa­to­wych w zakre­sie przede wszyst­kim kry­zy­su pali­wo­wo-ener­ge­tycz­ne­go i żyw­no­ścio­we­go. Hipo­te­za Imma­nu­ela Wal­ler­ste­ina o koń­cu świa­ta jaki zna­my, któ­ra po ponad 20. latach jest coraz sil­niej­sza, skła­nia do poszu­ki­wa­nia korzyst­niej­szych alter­na­tyw roz­wo­jo­wych rów­nież dla Pol­ski. Albo też będzie­my spy­cha­ni w jesz­cze gor­sze dla nas alter­na­ty­wy zewnętrz­nej domi­na­cji, pery­fe­ry­zo­wa­nia i pauperyzacji.

        Pro­blem w tym, że z tymi poli­tycz­ny­mi gru­pa­mi przy­wód­czy­mi, od rzą­dzą­cych po opo­zy­cyj­ne, w naszym kra­ju nie mamy w two­rzą­cej się na naszych oczach histo­rii cze­go szu­kać. A wymie­nić je może tyl­ko głę­bo­ki wstrząs poli­tycz­ny, któ­re­go po pro­stu może nie być. Histo­rycz­ne szan­se na zmia­nę naszych moż­li­wo­ści roz­wo­ju i wyj­ścia z neo­ko­lo­nial­nej spi­ra­li gospo­dar­czej i poli­tycz­nej mogą bez­pow­rot­nie przejść obok nas.

6.06.2022

Woj­ciech Błasiak