Dru­ga poło­wa lute­go i mar­ca to kolej­na rocz­ni­ca rze­zi szlach­ty w Gali­cji Zachod­niej, zna­nej pod nazwą “raba­cji galicyjskiej”.

Sło­wo “raba­cja” pocho­dzi od nie­miec­kie­go “rau­ben” — gra­bić, plą­dro­wać, a zna­ne u nas spo­lsz­czo­ne rabo­wać. Uży­wa się też “raba­cja tar­now­ska”, bo dzia­ło się to w Gali­cji w Powie­cie Tarnowskim.

W tym roku mija wła­śnie 175 lat jak to w 1846 roku wybu­chło powsta­nie chłop­skie prze­ciw szlach­cie i zie­miań­stwu. Jest to bar­dzo waż­ny okres w histo­rii Pol­ski i nawet wyjąt­ko­wy. Nigdy wcze­śniej, ani póź­niej coś takie­go nie odby­ło się na tak wiel­ką ska­lę. Było powsta­nie Chmiel­nic­kie­go, czy rzeź wołyń­ska, ale tam nie mor­do­wał Polak kato­lik Pola­ka kato­li­ka. Tam mor­do­wa­ła czerń ukraińska.

Reklama

Ten antysz­la­chec­ki i anty pańsz­czyź­nia­ny zryw chłop­ski prze­ja­wiał się w napa­dach na dwo­ry szla­chec­kie, nisz­cze­niu ich i nie­ste­ty mor­do­wa­niu miesz­kań­ców, nie szczę­dząc kobiet i dzie­ci, czy­li po pro­stu mor­do­wa­niu całych rodzin. Nie omi­nął ten sam los róż­ne­go szcze­bla urzęd­ni­ków dwor­skich, a nawet rzą­do­wych, nie szczę­dząc nawet księży.

Dość przy­to­czyć ska­lę znisz­czeń w oso­bach, któ­re stra­ci­ły życie i stra­tach mate­rial­nych, bo doszło oprócz gra­bie­ży do fizycz­ne­go nisz­cze­nia całych dwo­rów. Znisz­czo­no ich 470, a zabi­to ok. 1100 — 1200 osób, nie­któ­re źró­dła mówią nawet o 2000 zabi­tych,  set­ki osób pobi­to i oka­le­czo­no, Austria­cy aresz­to­wa­li 3 tys. osób.

Powsta­nie chłop­skie zbie­gło się z przy­go­to­wy­wa­nym Powsta­niem Kra­kow­skim, któ­re wybu­chło w tym samym cza­sie jed­nak wystą­pie­nia chłop­skie w głów­nej mie­rze przy­czy­ni­ły się do upad­ku powstania.

Tak cha­rak­te­ry­zu­je tam­te wyda­rze­nia Hen­ryk Sło­wiń­ski we wspo­mnie­niach z raba­cji. “Rzeź w roku 1846 jest nie­wąt­pli­wie naj­czar­niej­szą kar­tą dzie­jów naszych poroz­bio­ro­wych. Rzu­ce­nie się bra­ci na bra­ci, rabun­ki pożo­gi, stru­mie­nie łez i krwi prze­la­nej ręką roz­wście­czo­ne­go ludu. To zaiste obraz tak sza­tań­ski, że co do pie­kiel­nych barw jego gro­za domo­wej woj­ny led­wo porów­ny­wal­na być może”.

Trze­ba zazna­czyć, że przy­go­to­wy­wa­ne było powsta­nie ogól­no­pol­skie, czy­li w Kró­le­stwie Pol­skim, Księ­stwie Poznań­skim i w Gali­cji Zachodniej.

Nie­ste­ty robio­no to nie­udol­nie, wcze­śniej zde­kon­spi­ro­wa­no orga­ni­za­to­rów i aresz­to­wa­no. W Gali­cji posta­no­wio­no ina­czej, posłu­żo­no się chłop­stwem pod­że­ga­jąc do wystą­pień prze­ciw szlach­cie i inte­li­gen­cji, zała­twia­jąc w ten spo­sób  pro­blem z powsta­niem prze­ciw zaborcy.

Jak do tego doszło; do tak wiel­kie­go gnie­wu i tak okrut­nych wystą­pień chłopskich.

Wie­my, że od 1772 roku po pierw­szym roz­bio­rze Pol­ski Gali­cja Zachod­nia zna­la­zła się pod zabo­rem austriac­kim. Mówi­my Gali­cja Zachod­nia, bo była też Gali­cja Wschod­nia pod pano­wa­niem rosyj­skim, tam miesz­ka­li Ukra­iń­cy. Poku­tu­je takie prze­ko­na­nie, że w zabo­rze austriac­kim żyło się lud­no­ści pol­skiej naj­ła­twiej, że była więk­sza swo­bo­da, nie rusy­fi­ko­wa­no jak w rosyj­skim i nie ger­ma­ni­zo­wa­no jak w pru­skim, jed­nak szko­ły pol­skie w tych zabo­rach  były i cho­ciaż z cza­sem pró­bo­wa­no wyru­go­wać język pol­ski to nigdy to się zabor­com nie uda­ło. Mimo, że matu­ra w języ­ku pol­skim nie była waż­na trze­ba było zda­wać przed komi­sją zabor­cy i w języ­ku zabor­cy, ale uczo­no, zwal­cza­no analfabetyzm.

W zabo­rze austriac­kim nato­miast nie dba­no o szkol­nic­two i tam było naj­wię­cej anal­fa­be­tów a przez to i naj­więk­sze zacofanie.

W zabo­rze pru­skim w 1807 po zwy­cię­stwach Napo­le­ona nad Pru­sa­mi utwo­rzo­no Księ­stwo War­szaw­skie (1807 — 1815). Było to for­mal­nie nie­pod­le­głe pań­stwo, cho­ciaż pod zwierzch­nic­twem Fran­cji, ale z wła­sną Kon­sty­tu­cją, co praw­da nie tą z 3 Maja 1791, ale na wzór fran­cu­ski, Sej­mem, rzą­dem i nawet armią, któ­ra to potra­fi­ła sama się obro­nić przed Austrią, gdy Napo­le­on poszedł na Hisz­pa­nię, a nawet wyzwo­lić Gali­cję Zachod­nią i Wschod­nią w 1809. Nie­ste­ty tyl­ko na trzy lata, gdyż Napo­le­on prze­grał woj­nę z Rosją w 1812 i część Zachod­nia tra­fi­ła do Austrii, część Wschod­nia do Rosji. Tak­że tyl­ko przez trzy lata 1809 ‑1812 Gali­cja cie­szy­ła się auto­no­mią.  Poza tym od 1772 roku aż do  1921 do poko­ju z Rosją w Rydze zie­mie te nie były pol­skie, gdzie po 1918 Pol­ska musia­ła bić się  o te tere­ny z Ukra­iń­ca­mi. W 1921 obie Gali­cje weszły w skład Pań­stwa Polskiego.

W mię­dzy­cza­sie powsta­ło Kró­le­stwo Pol­skie tu z kolei połą­czo­ne Unią Per­so­nal­ną z Cesar­stwem Rosyj­skim na Kon­gre­sie Wie­deń­skim (1815), tak było do 1832 i tu też obo­wią­zy­wa­ła pol­ska kon­sty­tu­cja, sejm, woj­sko, szkol­nic­two, był Uni­wer­sy­tet War­szaw­ski a nawet pol­ska mone­ta. Nie­ste­ty po Powsta­niu Listo­pa­do­wym od 1832 przy­wi­le­je te były ograniczane.

Tego wszyst­kie­go nie­ste­ty w zabo­rze Austriac­kim w Gali­cji Zachod­niej nie było. Chłop był anal­fa­be­tą, był roz­pi­ja­ny, co chęt­nie robił, bo na owe cza­sy był to chy­ba jedy­ny anty­de­pre­sant, lek na wszel­kie cho­ro­by. Łatwo takim czło­wie­kiem było sterować.

Nikt nie dbał o pod­nie­sie­nie świa­do­mo­ści spo­łecz­nej chłop­stwa, nie mówiąc o pań­stwo­wej.  Zabor­cy zale­ża­ło na utrzy­ma­niu  chło­pa w ciem­no­cie sącząc do głów, że Naj­ja­śniej­szy Pan Cesarz jest dobry, a całej bie­dzie winien jest pol­ski pan, nawet moż­na poskar­żyć się na pol­skie­go pana, urzęd­nik cesar­ski wysłu­chał i obie­cał, że skar­ci pana, ale prze­waż­nie i jed­ne­mu i dru­gie­mu zale­ża­ło, żeby sobie chło­pa pod­po­rząd­ko­wać. Pol­ski pan, dzie­dzic nie dbał o chło­pa nie­mi­ło­sier­nie go wyko­rzy­stu­jąc tak bez­po­śred­nio i było takie wra­że­nie, że to pol­ski dzie­dzic jest gorszy.

Tak więc, gdy zaczę­to orga­ni­zo­wać struk­tu­ry powstań­cze chło­pów w tym nie uwzględ­nio­no, to był wiel­ki błąd, bo prze­ciw oku­pan­to­wi powin­no zaan­ga­żo­wać się masy chłop­skie, tu prze­cież jest siła.

Potra­fił to zro­bić Kościusz­ko w cza­sie Insu­rek­cji w 1794 roku. Kosy­nie­rzy chło­pi bili się dziel­nie, obie­ca­ne mie­li uwłasz­cze­nie, zdo­by­wa­li nawet dzia­ła rosyj­skie. Nie­ste­ty, jak wie­my Powsta­nie Kościusz­kow­skie upa­dło, a na uczest­ni­ków posy­pa­ły się represje.

Przed Kościusz­ką i po, nikt nie pró­bo­wał chło­pa anga­żo­wać do walk wyzwo­leń­czych a i chłop mając nie­wiel­ką świa­do­mość naro­do­wą sam się nie anga­żo­wał. Cały czas był wyko­rzy­sty­wa­ny i pogar­dza­ny, tak było też i przed zabo­ra­mi, przed 1772 rokiem, kie­dy Pol­ska była wol­na, zbyt wiel­kie swo­bo­dy szla­chec­kie zgu­bi­ły państwo.

Świad­czy o tym, co powie­dział pra­dzia­dek chłop­skie­go dzia­ła­cza ludo­we­go Teo­fi­la Kur­cza­ka: “Dzie­ci proś­ta Boga, żebyś­ta Pol­ski nie docze­ka­ły, bo nam w Pol­sce źle było”.

Rok 1846, zaczę­to kon­spi­ro­wać, pomi­ja­jąc chło­pów, robio­no to nie­zbyt dys­kret­nie, tak, że Austria­cy bar­dzo szyb­ko  zde­kon­spi­ro­wa­li orga­ni­za­to­rów powsta­nia, lecz postą­pi­li ina­czej jak w Kró­le­stwie i Księ­stwie Poznań­skim, posłu­żo­no się chłopami.

Ponad­to powsta­nie nie było przy­go­to­wa­ne mili­tar­nie, nie było po pro­stu czym wal­czyć.  W tej sytu­acji Austria­cy napu­ści­li chło­pów na powstań­ców, twier­dząc, że to wła­śnie prze­ciw chło­pom szlach­ta szy­ku­je atak zbroj­ny.  Część szlach­ty i zie­miań­stwa poszła do powsta­nia, chło­pi zosta­li, było łatwo plą­dro­wać i nisz­czyć dwory.

Powsta­li więc prze­ciw swo­im panom,  mie­li swo­je­go przy­wód­cę, w oso­bie Jaku­ba Sze­li, któ­ry zamiast na Austria­ków wzy­wał chło­pów do gra­bie­ży dwo­rów i nie odra­bia­nia pańsz­czy­zny. Sam Jakub Sze­la mając oso­bi­ste zatar­gi z dzie­dzi­cem mógł się teraz ode­grać. Chło­pi mając obie­ca­ne wyna­gro­dze­nie za dopro­wa­dze­nie żywe­go lub mar­twe­go powstań­ca wychwy­ty­wa­li powstań­ców i dopro­wa­dza­li wła­dzom austriackim.

Jakub Sze­la tak się roz­ocho­cił w tym, co robił, do tego stop­nia iż wymknął się spod kon­tro­li władz austriac­kich i żeby go powstrzy­mać w jego zapę­dzie mor­do­wa­nia uży­to woj­ska, gdyż zapę­dził się już poza powiat tar­now­ski. Sze­lę aresz­to­wa­no, ale ze wzglę­du na to, że wyko­nał robo­tę za Austria­ków, nie­ja­ko w nagro­dę wysła­no go na Buko­wi­nę dając mu tam 17 hek­ta­ro­we gospo­dar­stwo, gdzie gospo­da­ro­wał do śmier­ci pod nad­zo­rem zaborcy.

Dla­cze­go mor­do­wa­no też księ­ży, ano przed raba­cją księ­ża z ambon nawo­ły­wa­li, żeby chło­pi skła­da­li przy­rze­cze­nia przed ołta­rzem, że nie będą pić wód­ki, tak i to czy­ni­li. Lecz wia­do­mo, czym jest nałóg i jak chłop­stwo z poko­le­nia na poko­le­nie się upi­ja, to jak tak gwał­tow­nie to zaha­mo­wać, tak się nie da, no i w chło­pach pęcz­niał gniew.

Nie­wy­klu­czo­ne, że plą­dru­jąc dwo­ry natknę­li się na peł­ne becz­ki wina i innych trun­ków, nie spo­sób było nie spró­bo­wać, wte­dy już wszyst­ko poszło łatwo. Mają co pić, nie będzie księ­ży, kto im zabro­ni, kto będzie pil­no­wał skła­da­nych przyrzeczeń.

Tedy moż­na powie­dzieć, że tu nie było świa­do­mo­ści chłop­skiej żad­nej. Pol­ski chłop nie czuł Pol­ski, był wyob­co­wa­ny w swo­im kra­ju, tu od 1772 roku nie było Pol­ski, to już 75 lat, ludzie wte­dy żyli kró­cej, trze­cie poko­le­nie, nie pamię­ta­li już wol­nej Pol­ski. Lecz na dwo­rach, szlach­ta, inte­li­gen­cja i księ­ża, (tak teraz pogar­dza­ni) oni trzy­ma­li tę pol­skość i stąd ten apel o trzeźwość.

Nie­ste­ty wie­le cza­su minę­ło od tam­tych zda­rzeń zanim zaczę­ła kieł­ko­wać świa­do­mość chłop­ska i bra­nie odpo­wie­dzial­no­ści za kraj.

Całe szczę­ście, że rosła też świa­do­mość w naro­dzie, czym jest wła­sny kraj, Ojczy­zna. Zaczę­to uzmy­sło­wić sobie, że tak wiel­kie­go poten­cja­łu jaki tkwi w masie chłop­skiej nie moż­na zosta­wić tak ot sobie, żeby broń Boże nie obró­ci­ła się przeciw.

Ten trud­ny temat świa­do­mo­ści naro­do­wej podej­mu­je Sta­ni­sław Wyspiań­ski w “Wese­lu”, tam już poja­wia się Jakub Sze­la we wła­ści­wej  roli Upio­ra, lecz poja­wia się też Pił­sud­ski, któ­ry potra­fił, jak się póź­niej oka­za­ło, pocią­gnąć za sobą masy chłopskie.

Przy­po­mnę tyl­ko pew­ną sta­ty­sty­kę. Po tym jak Kościusz­ko pode­rwał chło­pów, prze­ciw Rosji, tak póź­niej w mniej­szych lub więk­szych zry­wach nie było chło­pów, pomi­ja­jąc te mniej­sze, to ani w Powsta­niu Listo­pa­do­wym i Stycz­nio­wym (bar­dzo nie­wie­lu) nie było chłopów.

Po Powsta­niu Stycz­nio­wym repre­sjo­no­wa­no co 24 księ­dza, co 50 szlach­ci­ca, co 150 miesz­cza­ni­na, dopie­ro co 1150 chłop był kara­ny za powstanie.

Ale już w woj­nie 1920 z bol­sze­wi­kiem, bra­ło udział 80 % chło­pów, nie­wia­ry­god­ne, ale praw­dzi­we. (Piszę o tym sze­rzej w tygo­dni­ku “Goniec” w nume­rze 33 z 2020 roku w arty­ku­le pt. “Chłop wygrał tę bitwę”).

Dużą rolę ode­gra­ły tam też kobie­ty, któ­re dopin­go­wa­ły swo­ich mężów, któ­rzy w nie­licz­nych wypad­kach opie­ra­li się z pój­ściem na front, zagro­zi­ły one wte­dy, że nie wpusz­czą swo­ich chło­pów pod pie­rzy­nę, nie mie­li wybo­ru, musie­li iść.  Lecz chłop sam rozu­miał już wte­dy, że trze­ba bro­nić ojczy­zny, jak nie na fron­cie, to w swo­im obej­ściu. Cho­ciaż nie każ­dy miał swój kawa­łek zie­mi, ale jak pisze Żerom­ski, wte­dy każ­dy wal­czył o ten kawa­łek zie­mi, o to miej­sce, żeby było dla nie­go, żeby moż­na go było gdzie pochować.

Co się zmie­ni­ło od tam­te­go cza­su, mam wra­że­nie, że role się zmie­ni­ły. To pol­ski chłop teraz ma więk­szą świa­do­mość swo­jej war­to­ści, on czu­je co to Ojczy­zna, ten chłop, to już nie ten sam chłop, to czło­wiek wykształ­co­ny, świa­do­my wła­sne­go ja i posia­da­ją­cy bar­dzo cen­ną cechę, wierność.

Obec­ny chłop — rol­nik to nie cham i mier­zi go to co widzi, co czy­ta, zewsząd wydo­by­wa­ją­ce się cham­stwo i wul­ga­ry­zmy, dzi­siej­szy chłop jest tym zgor­szo­ny. Dzi­siej­szy chłop, to czło­wiek posia­da­ją­cy wiel­ką wie­dzę, teo­re­tycz­ną i prak­tycz­ną, w zakre­sie upra­wy roślin, hodow­li i potra­fi ope­ro­wać wie­lo­ma narzę­dzia­mi i maszy­na­mi nie­zbęd­ny­mi teraz w rol­nic­twie.  On nie opu­ści swo­je­go gospo­dar­stwa, nie wyje­dzie za gra­ni­cę, nie będzie stra­szył, że wyje­dzie, że mu się tu nie podo­ba. On nie powie na Pol­skę, że to “kraj nad Wisłą”, nie powie “ten kraj” a powie  Polska.

Teraz ten chłop — rol­nik nie­jed­no­krot­nie pogar­dza­ny przez tych co nie dora­sta­ją do nie­go, bie­rze odpo­wie­dzial­ność za swój kraj i tu, stąd, skąd wyrósł patrzy z nie­do­wie­rza­niem na tych co się sprze­nie­wie­rza­ją wła­sne­mu kra­jo­wi. Gdzieś tam w Bruk­se­li szczu­ją na wła­sny kraj, a to, że rol­nik znę­ca się nad kro­wą, bo doi mle­ko, a to, że hodu­je jakie­goś zwie­rza­ka, żeby wyży­wić innych, a to że jego kro­wa zro­bi kupę na polu i zatru­je śro­do­wi­sko i tych zarzu­tów jest  tak wie­le, co świad­czy o wiel­kiej głu­po­cie ludzi, któ­rzy legi­ty­mu­ją się doktoratami.

Dok­to­rat, przy­po­mi­nam to tytuł nauko­wy, któ­ry do cze­goś zobo­wią­zu­je, to tytuł, któ­ry powi­nien wyróż­niać i sta­wiać w pozy­tyw­nym świe­tle tę oso­bę któ­ra go posia­da. Tak samo pro­fe­sor, jeśli mówi, że zwie­rzę­ta powin­ny mieć pra­wa wybor­cze, lub w jed­no­pł­cio­wych mał­żeń­stwach rodzi się tyle samo dzie­ci, lub, że dziec­ko nie ma ojca i mat­ki tyl­ko opie­ku­na, to taki prze­cięt­ny czło­wiek nie wie, czy śmiać się czy pła­kać.  Jed­na­ko­woż żal tych ludzi, że tak się wysta­wia­ją, w imię cze­go? Prze­cież mil­cze­nie jest zło­tem. Lecz nie, oni nie będą mil­czeć, ci ludzie chcą być prze­wod­nią siłą naro­du, do tego uzur­pu­ją sobie prawo.

Chciał­bym zwró­cić uwa­gę na bar­dzo nie­bez­piecz­na nar­ra­cję, że “raba­cja gali­cyj­ska” coraz śmie­lej zaczy­na być wyko­rzy­sty­wa­na jako holo­kaust na Żydach, (pamię­tam, w któ­rymś ze swo­ich wykła­dów wspo­mi­nał o tym prof Andrzej Nowak), że powsta­je coraz wię­cej oszczer­czych publi­ka­cji, celu­je w tym Gaze­ta Wybor­cza z red. Mich­ni­kiem na cze­le i róż­ne TVN — ny, że to chło­pi pol­scy wymor­do­wa­li Żydów, mimo, że w tym cza­sie nie zgi­nął ani jeden Żyd, choć­by nawet dla­te­go, że kto by wte­dy pro­wa­dził karcz­mę, czy obe­rżę do któ­rych to chło­pi czę­sto zaglą­da­li. Dla Mich­ni­ka już pol­sko­ję­zycz­ne media nie wystar­czą, żeby oplu­wać wła­sny kraj, ostat­nio udzie­lał wywia­du hisz­pań­skim mediom, oczy­wi­ście sta­wia­jąc Pol­skę w jak naj­gor­szym świetle.

Wyspiań­ski temat Żydów podej­mu­je w “Wese­lu”.  Żydzi pod­pusz­cza­li chło­pów na księ­ży, bo po tych przy­rze­cze­niach o abs­ty­nen­cji wie­lu wła­ści­cie­li knajp musia­ło je poza­my­kać, a to był nie­jed­no­krot­nie ich jedy­ny dochód. Tak więc oni mie­li w tym inte­res, żeby pod­bu­rzyć chło­pów, ale Żydów nikt nie mor­do­wał. Nie zgi­nął, nawet nie został pobi­ty ani jeden Żyd. I choć­by dla­te­go war­to inte­re­so­wać się tym tema­tem, cho­ciaż może być on nie za bar­dzo przy­jem­ny i nie przy­spa­rza niko­mu chwa­ły, to jed­nak trze­ba reago­wać na pró­by pisa­nia histo­rii na nowo.

Waż­ne jest to, że Pola­cy potra­fi­li wycią­gnąć wnio­ski po tych wyda­rze­niach, choć nie od razu, bo począt­ko­wo raba­cja pogłę­bia na dłu­gie lata  prze­paść mię­dzy chłop­stwem a szlachtą.

Ale wspo­mnia­ny Wyspiań­ski w “Wese­lu “ podej­mu­je temat roli chło­pów, żeby spoj­rzeć ina­czej na ich rolę, że są też waż­ni, wystę­pu­je tam już inte­li­gent, któ­re­go zada­niem jest wycią­gnąć chło­pa z ciem­no­ty i tak 50 lat po tej tra­ge­dii gali­cyj­skiej się dzie­je. Mamy w tym okre­sie wie­lu pisa­rzy, na któ­rych dzie­łach  wycho­wu­ją się dzie­ci chłop­skie. Czy­ta­ją Sien­kie­wi­cza, jego Try­lo­gię, czy­ta­ją poetów,  Mic­kie­wi­cza, któ­re­mu się marzy, żeby jego dzie­ła tra­fi­ły pod każ­dą strze­chę, nawet tę naj­bied­niej­szą, czy­ta­ją Sło­wac­kie­go, Kra­siń­skie­go, Nor­wi­da, któ­ry  nie jest lubia­ny przez kla­sy wyż­sze, bo podej­mu­je trud­ne tema­ty pięt­nu­jąc pie­niac­two, kun­dlizm i to zwa­la­nie winy na sie­bie nawza­jem przez wszyst­kie sta­ny za nie­szczę­ścia Pol­ski. Pisze też Adam Asnyk, tro­chę mniej zna­ny jak inni poeci, więc przy­to­czę frag­ment z jego wier­sza “Do mło­dych” z dru­gie­go tomu Poezji:

…”Żyć to nie zna­czy iść przez róże

Się­gać po lau­ry, zbie­rać oklaski

Żyć to zna­czy prze­trwać wszyst­kie burze

I dążyć tam, gdzie świe­cą ide­ałów blaski”…

Duch Naro­do­wy w war­stwach chłop­skich się budzi, świa­do­mość wła­snej war­to­ści rośnie. Coraz wię­cej jest “Judy­mów”, jak z “Ludzi bez­dom­nych” Żerom­skie­go, gdzie lekarz już z ludu wal­czy sam ze sobą, czy budo­wać wła­sną karie­rę, czy zostać na wsi i leczyć tych bied­nych ludzi. Wybie­ra to dru­gie, podej­mu­je ten trud. Może nawet suge­ru­jąc się sło­wa­mi z tego wier­sza powyżej.

Coraz wię­cej jest “Siła­czek” jak w nowe­li Żerom­skie­go pod takim samym tytu­łem, gdzie nauczy­ciel­ka wal­czy o oświa­tę chłop­skich dzie­ci, całe swo­je życie temu poświę­ca­jąc, dosłow­nie.   Zwal­cza się anal­fa­be­tyzm, dzię­ki poświę­ce­niu wła­śnie takich ludzi jak Siłacz­ka, moc­nych siłą swe­go charakteru.

Dzie­ci chłop­skie czy­ta­ją Konop­nic­ką, Rey­mon­ta, Orzesz­ko­wą, Żerom­skie­go, Pru­sa, Rodziewiczówną.

Zauwa­że­nie war­stwy chłop­skiej i wcią­gnie­cie jej w sze­reg rów­no­upraw­nie­nia zaowo­co­wa­ło tym, że wszyst­kie war­stwy spo­łecz­ne sta­ły się tak samo waż­ne w budo­wa­niu wspól­ne­go dobra jakim jest kraj w któ­rym żyją. Co potem poka­zał i rok 1920 i Wrze­sień 1939 i Powsta­nie War­szaw­skie i wie­lu synów chłop­skich, któ­rzy wal­czy­li poza gra­ni­ca­mi kra­ju, ale z wia­rą, że kie­dyś wró­cą do wol­nej Ojczyzny.

Teraz nato­miast zauwa­ża­my nie­po­ko­ją­ce zja­wi­sko w czę­ści spo­łe­czeń­stwa, nie­bez­piecz­ną ten­den­cję,  żeby zno­wu Pol­skę podzie­lić, skłó­cić, nad tym się inten­syw­nie pra­cu­je i to otwar­cie, bez żad­nych kon­spi­ra­cji.  Szu­ka się zno­wu jakie­goś rozwarstwienia.

Tak jak kie­dyś część szlach­ty pró­bo­wa­ła wal­czyć o wol­ną i nie­pod­le­głą Pol­skę, a inni ukła­da­li się z zabor­cą, two­rząc np Tar­go­wi­cę. Teraz moż­na zaob­ser­wo­wać podob­ne ten­den­cje wśród czę­ści spo­łe­czeń­stwa, żeby słu­żyć obcym kosz­tem wła­sne­go kra­ju. Nie waż­na dla nich Kon­sty­tu­cja, chcą two­rzyć jakieś nowe pra­wo dla swych potrzeb. Są tacy, nie będę poka­zy­wał pal­cem, sami pań­stwo wie­cie i trze­ba ich uświa­da­miać, bo może nie wie­dzą, że błądzą.

Nasta­ła jakaś obłą­ka­na ten­den­cja do likwi­do­wa­nia wszyst­kie­go co pol­skie, szcze­gól­nie opo­zy­cja dzia­ła destruk­cyj­nie, żad­ne­go budo­wa­nia, wszyst­ko likwi­do­wać, nawet już wyso­ko zaawan­so­wa­ne inwe­sty­cje prze­rwać, lub odło­żyć, TVP- info opo­zy­cja uwa­ża  za tubę pro­pa­gan­do­wą, zbie­ra nawet pod­pi­sy na rzecz likwidacji.

Mnie oso­bi­ście dener­wu­je zawo­do­wy aktor każ­dej płci, któ­ry przy­swo­iw­szy sobie kil­ka ról i ode­gra­nie ich, będąc okla­ski­wa­ny na sce­nie za swój występ, uzur­pu­je sobie pra­wo do wska­zy­wa­nia mi dro­gi jaką ja mam kro­czyć, a nie jest świa­dom tego, że to on potrze­bu­je  przewodnika.

Jakub Sze­la, pro­wo­dyr raba­cji gali­cyj­skiej, zbrod­niarz na wła­snym naro­dzie, awan­tur­nik przez cią­głe zatar­gi, skar­gi i pro­ce­sy sądo­we ze swo­im dzie­dzi­cem, był przez wie­le lat uka­zy­wa­ny jako boha­ter, jako ten, któ­ry odwa­żył się pod­nieść rękę na swe­go ciemiężycę.

Dłu­go histo­ria nie potra­fi­ła spra­wie­dli­wie go osą­dzić, przez dłu­gie lata, a  szcze­gól­nie po 1945 roku, gdy kształ­to­wa­ła się nowa wła­dza komu­ni­stycz­na na zie­miach pol­skich był nawet w pod­ręcz­ni­kach szkol­nych uka­zy­wa­ny jako bohater.

Nazwa­no jego imie­niem uli­ce i skwe­ry, we Wro­cła­wiu daw­ny plac Hohen­zol­ler­nów nazwa­no jego imie­niem zaraz po  dru­giej woj­nie. Nazwa ta  prze­trwa­ła do 2014 roku, nie zmie­nio­no jej po 1990, kie­dy to zmie­nia­no więk­szość ulic poprzed­nie­go systemu.

Dobrze, że napra­wio­no ten błąd i w innych mia­stach, bo i w Olku­szu miał uli­cę i w Zie­lo­nej Górze. Żad­na sytu­acja nie upraw­nia do mor­do­wa­nia nie­win­nych ludzi, a Sze­la zasły­nął ze szcze­gól­ne­go zacie­trze­wie­nia w tych występ­kach i moż­na śmia­ło stwier­dzić, że gdy­by nie jego przy­wódz­two nie było­by raba­cji gali­cyj­skiej, a losy Powsta­nia Kra­kow­skie­go może by mia­ły inny finał,  mimo tych wszyst­kich prze­ciw­no­ści losu.

Szu­ka­jąc jesz­cze przy­czyn tych okrut­nych chłop­skich wystą­pień, to być może gdy­by nie było wiel­kiej powo­dzi na zie­mi tar­now­skiej w 1844 roku, znisz­cze­nia zbio­rów i klę­ska gło­du i cho­rób, a tak­że ruchu trzeź­wo­ścio­we­go, któ­ry przez Euro­pę przy­wę­dro­wał z Ame­ry­ki Pół­noc­nej w roku 1845, któ­ry łatwiej było wpro­wa­dzić jako poku­tę za grze­chy pijań­stwa, może by tak to nie roz­ju­szy­ło chło­pów, bo w innych regio­nach mimo, że chło­pi mie­li podob­ną sytu­ację a nie było tych klęsk żywio­ło­wych do takich tra­gicz­nych zda­rzeń nie doszło..

Na pew­no to są waż­ne przy­czy­ny, bo nigdzie w żad­nym zabo­rze, a nawet w Gali­cji tyl­ko wła­śnie tu  w Powie­cie Tar­now­skim Polak chłop kato­lik wystą­pił prze­ciw Pola­kow kato­li­kom — panu, dzie­dzi­co­wi, zie­mia­ni­no­wi, księdzu.

Tym spo­so­bem wła­dze austriac­kie ręka­mi pol­skie­go chło­pa uda­rem­ni­ły wybuch Powsta­nia Krakowskiego.

Po stłu­mie­niu powsta­nia nastał jesz­cze więk­szy głód, jesz­cze więk­szą bieda.

Znisz­czo­no, splą­dro­wa­no dwo­ry, zmar­no­wa­no zapa­sy. Doszło do tego, że zabor­cy musie­li pro­sić Wie­deń o pomoc w zaże­gna­niu głodu.

Doświad­cze­ni tą histo­rią musi­my wycią­gać wnio­ski. Nie pozwól­my, żeby takie sytu­acje wyko­rzy­sty­wa­no i twier­dzo­no, że Pol­ska to całe zło, to anar­chia, to wyzysk. Sły­szy­my, wyzwo­lić się od pol­sko­ści, od tra­dy­cji kato­lic­kiej, bo to zabie­ra wolność.

Nastał jakiś trend anty­po­lo­ni­zmu, zna­ni ludzie twier­dzą, że wsty­dzą się być Pola­ka­mi!!!  Co to jest?, gdzie oni żyją?, kto ich żywi?, szcze­gól­nie nie­bez­piecz­ni ci co uja­da­ją z Bruk­se­li, bo doma­ga­ją się gło­śno w Par­la­men­cie, żeby karać Pol­skę, kraj w któ­rym żyją, gdzie są ich rodziny.

Jest zasad­ne pyta­nie, jak w sytu­acji wro­go­ści do wła­sne­go kra­ju nie ulec demo­ra­li­za­cji, jak sca­lić Pola­ków, jak stwo­rzyć wspól­no­tę, bo to waru­nek, żeby nie dać się wro­gom, któ­rzy zacho­dzą z każ­dej stro­ny, a to budu­jąc ruro­ciąg poza ple­ca­mi, a to sto­su­jąc embar­go na dosta­wy naszych pro­duk­tów.  Jest wie­le tych zagrożeń.

Jak obro­nić naszą zie­mię, któ­ra cały czas jest dużym kąskiem dla wie­lu, któ­rzy tyl­ko cze­ka­ją na nasze potknięcia.

Pod­sy­ca to wszyst­ko pol­ska pra­sa w zagra­nicz­nych rękach, twier­dząc, że Pol­ska nie potra­fi się rzą­dzić. Na siłę chcą nami ste­ro­wać z Brukseli.

Jak obro­nić naszą mowę, pol­ski, pięk­ny, boga­ty w słow­nic­two język, gdy sły­szy­my cały potok wul­ga­ry­zmów i to wykrzy­cza­nych, dosłow­nie wręcz wyplu­wa­nych przez kobiety?!

W mia­stach nato­miast peł­no napi­sów w obcych języ­kach, a przez tyle lat wal­czo­no, żeby pol­ski język nie zgi­nął. A tu ktoś mówi, że on się wsty­dzi będąc za gra­ni­cą mówić po pol­sku, pytam więc, co ta oso­ba robi w Pol­sce?!, niech tam zosta­nie, wto­pi się w obcy kraj i nie będzie jej wstyd!

Jak obro­ni­my kato­lic­ką wia­rę ojców ? A może już jej nie chce­my? Cze­go wobec tego chce­my?, Czy tego cze­go nie będzie ?  Bo jak w nas wia­ry nie będzie, to “nicze­go nie będzie” — powie­dzieć moż­na, cytu­jąc już kla­sy­ka, pana Kono­no­wi­cza z Białegostoku.

Bez wia­ry, zaczy­na sze­rzyć się cham­stwo i to o zgro­zo wśród mło­dzie­ży, a cham­stwo jest wyni­kiem złej edu­ka­cji i to widać, oprócz ucznia, jak się wyra­ża na uli­cy nauczy­ciel, jak się wyra­ża oso­ba z tytu­łem nauko­wym, wie­dząc, że oglą­da i sły­szy ich w dobie inter­ne­tu nie­mal cały świat.  Taki obraz Pol­ski mamy prze­ka­zy­wać, utwier­dzać innych w tym, że  “Pol­ska to nie­nor­mal­ność” — cytu­jąc następ­ne­go pol­skie­go klasyka?

Czy o to cho­dzi?, na szczę­ście są jesz­cze ludzie, któ­rzy potra­fią odróż­nić dobro od zła i myślę, że nie dopusz­czą do tego, żeby nastą­pi­ła powtór­ka z histo­rii, prze­cież nie tak zno­wu odległej!

Wte­dy byli­śmy pod obcym pano­wa­niem, nie wszy­scy mie­li świa­do­mość wła­sne­go pań­stwa, bo uro­dzi­li się w zabo­rach, wal­czy­li o swój byt, nie zawsze roz­po­zna­jąc przy­czy­ny swo­jej nie­do­li, posta­no­wio­no zli­kwi­do­wać swo­ich panów, nie mając żad­nej wizji co dalej, bo prze­cież rzą­dził dalej zabor­ca. Teraz też chce się wszyst­ko likwi­do­wać, poprzez demon­stra­cje ulicz­ne, nisz­cze­nie mie­nia, kościo­łów, teraz już nawet posu­nię­to się do pod­pa­la­nia, jak to mia­ło miej­sce w Lubli­nie. W kon­se­kwen­cji dąży się do zmia­ny rzą­du, bez żad­ne­go wyraź­ne­go pro­gra­mu na przy­szłość. Z takim zapew­nie­niem tyl­ko, żeby znisz­czyć, wypa­lić gorą­cym żela­zem osią­gnię­cia obec­nej władzy.

Taka jest tyl­ko róż­ni­ca z tam­tym okre­sem, że teraz robi się to świa­do­mie i żeby prze­jąć  władzę.

War­to wziąć sobie do ser­ca, co pisa­ła nie­co zapo­mnia­na już pisar­ka, zmar­ła 76 temu Maria Rodzie­wi­czów­na: oto jej sło­wa  “są dwie potę­gi, któ­rym trze­ba oddać wszyst­ko, a w zamian nie brać nic — to Bóg i Ojczyzna”.

I jesz­cze jeden jej cytat, gdy po dru­giej woj­nie roz­kra­dzio­no, roz­par­ce­lo­wa­no jej mają­tek i nie zosta­ło jej już nic, ona, gdy dowie­dzia­ła się o tym, powie­dzia­ła tyl­ko: “ To wszyst­ko nic, byle Pol­ska była”.

Jakież to zna­mien­ne, patrząc na roz­ra­sta­ją­cy się na naszych oczach anty­po­lo­nizm i wszę­do­byl­skie chciejstwo.

Pil­nuj­my Pol­ski, kraj nasze­go pocho­dze­nia jest wiel­ką naszą wartością !

Odda­my Pol­skę, nie będzie nas, bar­dzo chęt­nie puste miej­sce zago­spo­da­ru­je ktoś inny!

Jerzy Roze­nek