Pożar w Czar­no­by­lu objął powierzch­nię 3500 hek­ta­rów, co czy­ni go naj­więk­szym od cza­su kata­stro­fy w 1986 roku. Pro­blem pole­ga na tym, że po 34 latach duża część Stre­fy sta­ła się tere­na­mi dzi­ki­mi do któ­rych nie ma dostę­pu. Stra­ża­cy wie­dzą gdzie się pali, ale zwy­czaj­nie nie są w sta­nie doje­chać – poda­je face­bo­oko­wy por­tal Napromieniowani.pl, któ­re­go dzien­ni­ka­rze są na miejscu.

Pło­mie­nie docie­ra­ją powo­li do naj­bar­dziej ska­żo­ne­go miej­sca w całej stre­fie, Czer­wo­ne­go Lasu.

Pro­mie­nio­wa­nie prze­kro­czy­ło 16 razy nor­mal­ne w nie­któ­rych obsza­rach ale nie prze­kra­cza dopusz­czal­nych norm maksymalnych

Yehor Fir­sov, szef ukra­iń­skiej pań­stwo­wej służ­by kon­tro­li eko­lo­gicz­nej, wsta­wił na swój face­bo­oko­wy pro­fil film, na któ­rym trzy­ma w ręku licz­nik Geige­ra. Ten poka­zy­wał aż 16-krot­ne prze­kro­cze­nie norm promieniowania.