Rząd Alber­ty upu­blicz­nił raport, będą­cy wyni­kiem śledz­twa w spra­wie kam­pa­nii kie­ro­wa­nych prze­ciw­ko pro­win­cyj­ne­mu sek­to­ro­wi ener­ge­tycz­ne­mu. Prze­pro­wa­dze­nie docho­dze­nia zle­ci­ła Uni­ted Con­se­rva­ti­ve Par­ty w 2019 roku. Doku­men­ty zosta­ły przy­go­to­wa­ne przez Ste­ve­’a Alle­na, księ­go­we­go śled­cze­go zaj­mu­ją­ce­go się rów­nież spra­wa­mi restruk­tu­ry­za­cji, i prze­ka­za­ne rzą­do­wi w lip­cu tego roku. Wyni­ka z nich, że ist­nie­ją „dobrze finan­so­wa­ne zagra­nicz­ne inte­re­sy”, któ­rym zale­ży na sze­rze­niu dez­in­for­ma­cji i blo­ko­wa­niu sek­to­ra ropy i gazu w Albercie.

O rapor­cie mówi­ła pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej mini­ster ener­ge­ty­ki Sonya Sava­ge. Stwier­dzi­ła, że miesz­kań­cy Alber­ty mają pra­wo być zawie­dze­ni, bo w ich pro­win­cji pro­wa­dzo­no kam­pa­nie finan­so­wa­ne przez pod­mio­ty zagra­nicz­ne zwal­cza­ją­ce pro­jek­ty ener­ge­tycz­ne, któ­rych skut­ki oka­za­ły się zgub­ne dla gospo­dar­ki. „Ludzie tra­ci­li pra­cę, przed­się­bior­stwa były zamy­ka­ne, rodzi­ny cier­pia­ły, spa­dły docho­dy rzą­du z tzw. roy­al­ties”, wyli­cza­ła Sava­ge. „Stra­ci­li­śmy miliar­dy dolarów”.

Według rapor­tu w latach 2003–2019 kana­dyj­skie ini­cja­ty­wy śro­do­wi­sko­we otrzy­ma­ły 1,28 miliar­da dola­rów fun­du­szy zagra­nicz­nych, przy czym licz­ba ta może być zani­żo­na. Z tej kwo­ty 925 milio­nów zosta­ło uży­tych przez kana­dyj­skie orga­ni­za­cje cha­ry­ta­tyw­ne na „ini­cja­ty­wy śro­do­wi­sko­we”, 352 milio­ny były prze­zna­czo­ne na finan­so­wa­nie „ini­cja­tyw śro­do­wi­sko­wych w Kana­dzie, zwią­za­nych ze Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi, takich jak kam­pa­nie prze­ciw­ko budo­wie ruro­cią­gów, a 54,1 milio­na – w szcze­gól­no­ści na dzia­ła­nia prze­ciw­ko roz­wo­jo­wi wydo­by­cia w Albercie.

Reklama

Autor rapor­tu zauwa­ża, że jak­kol­wiek wie­le orga­ni­za­cji poza­rzą­do­wych zaj­mu­ją­cych się ochro­ną śro­do­wi­ska dzia­ła ze szcze­rych pobu­dek, to muszą one zapew­nić sobie odpo­wied­nie finan­so­wa­nie, by prze­trwać. Pro­wa­dzi to do adap­to­wa­nia się do potrzeb ryn­ku i „ska­ka­nia” od spra­wy do spra­wy. Czy­li pod­su­mo­wu­jąc – zaczy­na­ją dzia­łać na rzecz tego, kto je finansuje.

Sava­ge pod­kre­śli­ła jesz­cze, że na roz­wa­ża­nym przy­kła­dzie widać, jak duże kwo­ty prze­cho­dzą przez kana­dyj­ską gra­ni­cę i nie ma po nich żad­ne­go śladu.

Docho­dze­nie wywo­ła­ło falę kry­ty­ki. Orga­ni­za­cje śro­do­wi­sko­we pró­bo­wa­ły je powstrzy­mać, a ponad­to wyty­ka­ły rzą­do­wi kosz­ty śledz­twa (3,5 milio­na dol.). W cza­sie kon­fe­ren­cji pra­so­wej z udzia­łem mini­ster Sava­ge jeden z dzien­ni­ka­rzy pod­kre­ślał, że nie wykry­to nic nie­le­gal­ne­go. Inny ata­ko­wał rząd twier­dząc, że zale­ży mu na ogra­ni­cza­niu wol­no­ści wypo­wie­dzi dzia­ła­czy śro­do­wi­sko­wych. Sava­ge odpar­ła ten zarzut, tłu­ma­cząc, że tema­tem rapor­tu są fun­du­sze zagra­nicz­ne, któ­re wpły­wa­ją na kana­dyj­ską poli­ty­kę i decy­zje rządów.