Nie wia­do­mo, jak dłu­go jesz­cze będzie­my obcho­dzi­li świę­ta Boże­go Naro­dze­nia, bo mal­tań­ska dur­ni­ca, wysu­nię­ta na sta­no­wi­sko komi­sa­rza Unii Euro­pej­skiej, pro­jekt jego likwi­da­cji tyl­ko “odło­ży­ła”.

        Ponie­waż natu­ra nie zno­si próż­ni, to tyl­ko patrzeć, jak Unia Euro­pej­ska prze­for­su­je uro­czy­sto­ści Dziad­ka Mro­za, tak popu­lar­ne w Rosji za pierw­szej komuny.

        Nie­za­leż­nie od tego już teraz w naszym nie­szczę­śli­wym kra­ju utrwa­la­na jest nowa świec­ka, to zna­czy – nie­zu­peł­nie świec­ka, bo w poło­wie reli­gij­na — tra­dy­cja uro­czy­sto­ści w posta­ci “Dnia Juda­izmu”, któ­ry obcho­dzo­ny jest w Koście­le kato­lic­kim 17 stycznia.

Reklama

        W ramach “Dnia Juda­izmu” prze­wie­leb­ne ducho­wień­stwo odda­je się juda­szy­zmo­wi, to zna­czy — na gwałt pod­li­zu­je się “juda­izmo­wi”, tłu­ma­cząc para­fia­nom, że bez juda­izmu to w ogó­le nie mogą wytrzy­mać. W wie­lu przy­pad­kach to pew­nie praw­da, ale cha­rak­te­ry­stycz­ne jest rów­nież to, że cho­ciaż bez juda­izmu wytrzy­mać nie moż­na, to jed­nak prze­wie­leb­ne ducho­wień­stwo nie decy­du­je się na przej­ście na judaizm.

        Dla­cze­go tak jest – tajem­ni­ca to wiel­ka  — cho­ciaż pew­ne świa­tło rzu­cił na tę spra­wę pewien mój roz­mów­ca, zwra­ca­jąc mi uwa­gę, że te wszyst­kie reli­gie moż­na porów­nać do dróg, któ­re pro­wa­dzą na ten sam szczyt. Wszyst­ko to oczy­wi­ście być może, cho­ciaż nie­po­dob­na nie zauwa­żyć, że w tej sytu­acji o wybo­rze dro­gi decy­du­je tyl­ko wygo­da. Po co miał­bym wspi­nać się na szczyt po urwi­stych ska­łach, ryzy­ku­jąc w każ­dej chwi­li zła­ma­nie kar­ku, kie­dy tuż obok na szczyt pro­wa­dzi asfal­to­wa dro­ga, po któ­rej kur­su­ją kli­ma­ty­zo­wa­ne auto­ka­ry? Nie jest zatem wyklu­czo­ne, że prze­wie­leb­ni wyznaw­cy juda­szy­zmu prze­zor­nie sta­ra­ją się nie porzu­cać wytwo­rzo­nej przez ostat­nie 2 tysią­ce lat infra­struk­tu­ry reli­gij­nej, co w przy­pad­ku przej­ścia na juda­izm było­by chy­ba konieczne?

        Ale na Dniu Juda­izmu stycz­nio­we świę­ta się nie koń­czą, bo oto nie­ubła­ga­nie zbli­ża się 30 stycz­nia, kie­dy w całym nie­szczę­śli­wym kra­ju zagra Wiel­ka Orkie­stra Świą­tecz­nej Pomo­cy pana “Jur­ka” Owsiaka.

        Jestem pewien, że na obcho­dy tego świę­ta posłusz­nie zamel­du­ją się wszy­scy prze­ciw­ni­cy reży­mu “dobrej zmia­ny”, być może nawet rów­nież pani Nata­lia Kukul­ska, któ­ra chy­ba wła­śnie w Dzień Juda­izmu ogło­si­ła swo­je wystą­pie­nie z Kościo­ła kato­lic­kie­go. Nie wiem, jak prze­ży­je­my tę stra­tę, ale mniej­sza o to. Waż­ne, że uczest­nic­two w uro­czy­sto­ściach i cele­brach Wiel­kiej Orkie­stry Świą­tecz­nej pomo­cy ma cha­rak­ter nobi­li­tu­ją­cy, więc nic dziw­ne­go, że wszy­scy ambi­cjo­ne­rzy sta­ra­ją się wte­dy mak­sy­mal­nie zbli­żyć do “Jur­ka” Owsia­ka, tak, aby to bli­skie spo­tka­nie III stop­nia zosta­ło zare­je­stro­wa­ne i zauwa­żo­ne, gdzie trzeba.

        Kie­dyś taką prze­pust­ką do wiel­kiej karie­ry było uczest­nic­two w Festi­wa­lu Pio­sen­ki Radziec­kiej w Zie­lo­nej Górze, no ale teraz cza­sy się zmie­ni­ły; po pierw­sze Związ­ku Radziec­kie­go na razie nie ma, a po dru­gie –  po tylu latach nauczy­li­śmy się śpie­wać zupeł­nie inne piosenki.

        Po trze­cie wresz­cie – Rosja i rosyj­skie pio­sen­ki nie mają teraz w mon­dzie dobrej repu­ta­cji, bo sko­ro nawet Ksią­żę-Mał­żo­nek odgra­ża się zim­ne­mu ruskie­mu cze­ki­ście Puti­no­wi wymie­rze­niem kop­nia­ka w kro­cze, to każ­dy już wie, z jakie­go klu­cza wypa­da śpiewać.

        Za to stra­te­gicz­ne part­ner­stwo nie­miec­ko-rosyj­skie funk­cjo­nu­je jak w zegar­ku. Niem­cy nie tyl­ko wstrzy­ma­ły dosta­wy bro­ni na Ukra­inę, ale nawet nie pozwo­li­ły bry­tyj­skie­mu samo­lo­to­wi z ładun­kiem bro­ni prze­ciw­pan­cer­nej dla Ukra­iny prze­le­cieć  nad nie­miec­kim terytorium.

        Sko­ro pre­zy­dent  Zełeń­ski pogo­dził się z tym, że przy­szlość Ukra­iny zosta­nie zde­cy­do­wa­na w “for­ma­cie nor­mandz­kim”, to zna­czy – przy udzia­le Fran­cji, Nie­miec i Rosji, to po co wysy­łać tam jakąś broń, czy nawet pozwa­lać bry­tyj­skim samo­lo­tom na prze­lo­ty? Cie­ka­we co na to powie ame­ry­kań­ski pre­zy­dent Józio Biden, któ­re­go podob­no “zanie­po­ko­iły” pogróż­ki zim­ne­go ruskie­go cze­ki­sty Puti­na, że jak tak dalej pój­dzie, to roz­mie­ści rosyj­ską broń w pobli­żu Sta­nów Zjed­no­czo­nych? Dla­te­go mini­ster spraw zagra­nicz­nych Rosji Ser­giusz Ław­row  ocze­ku­je od NATO pisem­nej odpo­wie­dzi na ogło­szo­ne rosyj­skie warun­ki nowe­go porząd­ku poli­tycz­ne­go w Euro­pie, a nie wymi­ja­ją­ce­go “wyma­chi­wa­nia szabelką”.

        Pod­czas gdy Sta­ny Zjed­no­czo­ne i Rosja robią wszyst­ko, by utrzy­mać opi­nię publicz­ną w prze­ko­na­niu, że oto świa­tu gro­zi nowa “zim­na woj­na”, dzię­ki cze­mu łatwiej im będzie póź­niej zapre­zen­to­wać się zachwy­co­ne­mu świa­tu w posta­ci gołąb­ków poko­ju, w Pol­sce “zim­na woj­na” roz­wi­ja się w tem­pie sta­cha­now­skim. Przy­cho­dzi to tym łatwiej, że w dniach ostat­nich doszło do soju­szu pana pre­ze­sa NIK Maria­na Bana­sia, któ­ry  z reży­mem “dobrej zmia­ny” wal­czy co naj­mniej od dwóch, czy nawet trzech lat, z nie­prze­jed­na­ną opo­zy­cją. Dotych­czas nie­prze­jed­na­na opo­zy­cja w zasa­dzie ogra­ni­cza­ła się do lamen­tów nad zepsu­ciem i total­niac­ki­mi skłon­no­ścia­mi reży­mu, ewen­tu­al­nie przy­łą­cza­ła się jak nie do KOD‑u, to do “kobiet” i albo kica­ła za kon­sty­tu­cją, albo wraz z “kobie­ta­mi” skan­do­wa­ła bojo­we zawo­ła­nie pani Mar­ty Lem­part, to teraz nabra­ło to zna­mion dzia­łań bar­dziej skoordynowanych.

        Po pierw­sze – w Sena­cie powsta­ła komi­sja do zba­da­nia spra­wy zbrod­ni­cze­go Pega­su­sa. Nie ma ona wpraw­dzie upraw­nień śled­czych, ale dzię­ki udzia­ło­wi pana pre­ze­sa Maria­na Bana­sia, nie ogra­ni­cza się już do pro­pa­gan­do­we­go bicia pia­ny, tyl­ko przed­sta­wia reży­mo­wi kon­kret­ne zarzu­ty, a nawet – dokumenty.

        Wyni­ka z nich, że Pega­sus został zaku­pio­ny dla CBA w roku 2017 za 25 mln zło­tych, pocho­dzą­cych z Fun­du­szu Spra­wie­dli­wo­ści, a do trzech począt­ko­wych jego ofiar dołą­cza­ją następ­ne, m. in. były rzecz­nik PiS, pan Adam Hof­man – w sumie co naj­mniej 40 “licen­cji”. Dodat­ko­wej pikan­te­rii całej spra­wie doda­je oko­licz­ność, że zbrod­ni­czy Pega­sus został w Izra­elu zaku­pio­ny przez spół­kę kon­tro­lo­wa­ną – jak się oka­za­ło – przez byłych mili­cjan­tów i SB-ków. Czy przy­pad­kiem aby nie tych, co w trak­cie trans­for­ma­cji ustro­jo­wej prze­wer­bo­wa­li się do Mos­sa­du? Jeśli tak by było, to zna­czy, że wpraw­dzie PiS nie lubi ube­ków, jed­nak nie wszyst­kich. Tych, co prze­szli na jasną stro­nę Mocy nie tyl­ko lubi, ale nawet krę­ci z nimi lody. Sta­no­wi to dodat­ko­wą poszla­kę dla mojej ulu­bio­nej teo­rii spi­sko­wej, według któ­rej – wła­śnie w rezul­ta­cie prze­wer­bo­wań komu­ni­stycz­nych bez­piecz­nia­ków na służ­bę do naszych nowych sojusz­ni­ków, Pol­ską rota­cyj­nie rzą­dzą trzy stron­nic­twa: Ruskie – obec­nie w głę­bo­kiej defen­sy­wie, Pru­skie, któ­re po roz­mo­wach pre­zy­den­ta Józia Bide­na z Naszą Zło­tą Panią w czerw­cu ub. roku i powro­tem Donal­da Tuska na ojczy­zny łono, nabra­ło otu­chy i wresz­cie – Stron­nic­two Ame­ry­kań­sko-Żydow­skie, któ­re wła­śnie wcho­dzi w etap prze­bu­do­wy, cze­go wyra­zem jest dekla­ra­cja pana Szy­mo­na Hołow­ni, żeby  21 mar­ca urzą­dzić deba­tę czte­rech par­tii: Pol­ska 2050, Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej, Nowej Lewi­cy i PSL nad przy­szło­ścią  Pol­ski. Podob­no Lewi­ca i PSL są “zain­te­re­so­wa­ne”, pod­czas gdy Wiel­ce Czci­god­ny poseł Pup­ka z PO ma wątpliwości.

        Naj­wy­raź­niej foks­doj­czom nie po dro­dze z Ame­ry­ka­na­mi, ale waż­niej­sze wyda­je się to, że do udzia­łu w deba­cie nie jest prze­wi­dzia­na Kon­fe­de­ra­cja, któ­ra przez dotych­cza­so­wą “ban­dę czwor­ga” to zna­czy PO, PiS, Lewi­cę i PSL, jest uwa­ża­na za wroga.

        Oka­zu­je się, że nawet ewen­tu­al­na pod­mian­ka PiS na Szy­mo­na Hołow­nię nicze­go by tu nie zmieniła.

Sta­ni­sław Michalkiewicz