Śmi­gło­wiec CH-148 Cyc­lo­ne, któ­ry roz­bił się w zeszłym tygo­dniu na morzu Joń­skim nie­da­le­ko Gre­cji, miał lądo­wać na kana­dyj­skim okrę­cie HMCS Fre­de­ric­ton. Wypa­dek zda­rzył się na oczach człon­ków zało­gi fre­ga­ty, któ­rzy szy­ko­wa­li się na przy­ję­cie śmi­głow­ca. Ofi­cer zaj­mu­ją­cy się bez­pie­czeń­stwem lotu praw­do­po­dob­nie utrzy­my­wał łącz­ność z maszy­ną. Dan LeBo­uthil­lier z depar­ta­men­tu obro­ny naro­do­wej powie­dział, że w ramach śledz­twa świad­ko­wie będą przesłuchiwani.

Maszy­na, któ­ra ule­gła wypad­ko­wi, mia­ła zale­d­wie pięć lat. Wra­ca­ła na okręt. Gdy była dwie mile od celu, spa­dła do wody. Zgi­nę­ło sześć osób — czte­rech człon­ków zało­gi śmi­głow­ca i dwóch mary­na­rzy. Śmi­glo­wiec wpadł do wody w miej­scu, gdzie głę­bo­kość morza wyno­si oko­ło 3 kilo­me­trów. To znacz­nie utrud­nia wydo­by­cie ciał i czę­ści maszy­ny. Jed­no­cze­śnie odzy­ska­nie jak naj­więk­szej ilo­ści czę­ści śmi­głow­ca jest klu­czo­we dla prze­bie­gu śledz­twa i okre­śle­nia przy­czy­ny wypadku.

Śmi­gło­wiec wra­cał z ruty­no­wych ćwi­czeń z obser­wa­cji mor­skiej, w któ­rych uczest­ni­czy­ły też inne okrę­ty NATO. Zało­dze okrę­tu uda­ło się wyło­wić reje­stra­to­ry lotu, któ­re są tak zapro­jek­to­wa­ne, by w razie wypad­ku odłą­czyć się od kon­struk­cji śmi­głow­ca i wypły­nąć na powierzchnię.Rejestratory tra­fi­ły do Otta­wy, do Natio­nal Rese­arch Council.

reklama

HMCS Fre­de­ric­ton zacu­mo­wał w Taran­to, we Włoszech.