„Czy ja napraw­dę muszę mieć umo­wę sepa­ra­cyj­ną” — to jed­no z naj­czę­ściej zada­wa­nych mi pytań, zarów­no w sytu­acjach służ­bo­wych jak i pry­wat­nych.  Krót­ka odpo­wiedź brzmi: moż­na się roz­stać bez spi­sa­nia umo­wy, ale dobrze spo­rzą­dzo­na umo­wa sepa­ra­cyj­na w znacz­nej więk­szo­ści przy­pad­ków oszczę­dza nasz czas, pie­nią­dze, redu­ku­je stres zwią­za­ny z póź­niej­szym docho­dze­niem swo­ich praw oraz obni­ża ryzy­ko rosz­czeń ze stro­ny byłe­go part­ne­ra lub małżonka.

        Dla­cze­go roz­sta­wa­nie się bez umo­wy jest ryzy­kow­ne?  Przede wszyst­kim zawie­ra­jąc umo­wę ust­ną i bez pora­dy praw­nej, stro­ny czę­sto zga­dza­ją się na warun­ki roz­sta­nia nie­zgod­ne z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem, nawet jeśli sta­ran­nie prze­czy­ta­ły wszyst­kie moje arty­ku­ły na temat roz­wo­dów i sepa­ra­cji.  Bez pora­dy praw­nej i for­mal­nie spi­sa­nej umo­wy łatwo jest też stwo­rzyć sytu­acje nie­ko­rzyst­ne dla stron z podat­ko­we­go punk­tu widzenia.

        Jeże­li para ma dzie­ci, to jed­ną z pierw­szych kwe­stii, któ­re muszą być roz­wią­za­ne przy roz­sta­niu, jest ich ali­men­ta­cja.  W przy­pad­ku ist­nie­nia umo­wy, jej warun­ki mogą być egze­kwo­wa­ne w przy­szło­ści w sytu­acji, nie­ste­ty bar­dzo czę­stej, w któ­rej rodzic nie miesz­ka­ją­cy z dzieć­mi, nagle odma­wia pła­ce­nia.  Spi­sa­na umo­wa pozwa­la na egze­kwo­wa­nie płat­no­ści przez Fami­ly Respon­si­bi­li­ty Offi­ce (FRO), któ­ry dys­po­nu­je sze­ro­ką gamą środ­ków uła­twia­ją­cych skło­nie­nie nie­pła­cą­ce­go rodzi­ca do ure­gu­lo­wa­nia zale­gło­ści.  Jed­nak­że FRO może pomóc tyl­ko oso­bom, któ­re otrzy­mu­ją ali­men­ty w opar­ciu o decy­zję sądo­wą lub o pod­pi­sa­ną umo­wę sepa­ra­cyj­ną.  Jeże­li nie ma się umo­wy, to przed wyeg­ze­kwo­wa­niem zale­gło­ści koniecz­ne jest otwar­cie spra­wy i uzy­ska­nie decy­zji sądo­wej.  Bez umo­wy sepa­ra­cyj­nej egze­kwo­wa­nie ali­men­ta­cji zaj­mu­je dużo cza­su i sta­no­wi znacz­ny wydatek.

        Stro­ny zała­twia­ją­ce kwe­stie praw­ne zwią­za­ne z sepa­ra­cją bez kom­pe­tent­nej pora­dy praw­nej, ryzy­ku­ją to, że usta­lą nie­od­po­wied­nią wyso­kość ali­men­tów, nie wezmą pod uwa­gę spe­cjal­nych wydat­ków na dzie­ci i nie będą poin­for­mo­wa­ne o tym, że zobo­wią­za­nia ali­men­ta­cyj­ne rosną lub male­ją wraz z docho­dem oso­by, któ­ra je pła­ci.  Bez pora­dy praw­nej łatwo może zaist­nieć sytu­acja, w któ­rej dzie­ci otrzy­mu­ją za niskie ali­men­ty albo pła­cą­cy rodzic bory­ka się ze zobo­wią­za­nia­mi nie­pro­por­cjo­nal­ny­mi do swo­je­go dochodu.

        Nie­za­leż­na od ali­men­ta­cji, ale rów­nie istot­na jest kwe­stia spo­ty­ka­nia się dzie­ci z rodzi­cem, z któ­rym nie miesz­ka­ją.  W kolej­nym, czę­stym sce­na­riu­szu towa­rzy­szą­cym roz­wo­dom i sepa­ra­cjom, jed­no z rodzi­ców nie daje dru­gie­mu moż­li­wo­ści zoba­cze­nia się z dzieć­mi.  Podob­nie jak w kwe­stii ali­men­tów, wyeg­ze­kwo­wa­nie pra­wa do wizyt wyma­ga decy­zji sądo­wej lub spi­sa­nie umo­wy.  Bez umo­wy spra­wy znacz­nie się prze­cią­ga­ją i kosz­ty rosną.  Wszyst­ko to w cza­sie, w któ­rym dzie­ci dzi­wią się, dla­cze­go nagle prze­sta­ły widy­wać jed­ne­go z rodziców.

        Sepa­ra­cje bez pisem­ne­go ure­gu­lo­wa­nia spraw mająt­ko­wych są bar­dzo ryzykowne.

        Naj­częst­szym sce­na­riu­szem jest sytu­acja, w któ­rej roz­sta­ją­ca się para podzie­li­ła mają­tek, np. sprze­da­ła dom i podzie­li­ła fun­du­sze z jego sprze­da­ży, ale po upły­wie jakie­goś cza­su jed­na stro­na zgła­sza rosz­cze­nia finan­so­we.  Zda­rza się tak czę­sto, gdy jed­na ze stron zda sobie spra­wę z tego, że pod­ję­ła decy­zję bez zna­jo­mo­ści pra­wa (np. nie wie­dzia­ła, że podzia­ło­wi pod­le­ga rów­nież plan eme­ry­tal­ny mał­żon­ka) lub, gdy uzmy­sło­wi sobie, że w momen­cie „doga­dy­wa­nia się” nie była w peł­ni poin­for­mo­wa­na o sytu­acji finan­so­wej mał­żon­ka albo o wszyst­kich swo­ich uprawnieniach.

        Czę­sto­kroć pro­ble­my zwią­za­ne z bra­kiem umo­wy sepa­ra­cyj­nej poja­wia­ją się dopie­ro przy oka­zji śmier­ci jed­ne­go z mał­żon­ków.  Nie tak daw­no spo­tka­łam się z klient­ką, któ­ra przez ponad 20 lat żyła w związ­ku nie­for­mal­nym z męż­czy­zną, któ­ry roz­stał sie ze swo­ją żoną ponad ćwierć wie­ku temu.  Ponie­waż nie mie­li dzie­ci ani żad­ne­go mająt­ku w momen­cie roz­sta­nia, nigdy nie spo­rzą­dzi­li umo­wy sepa­ra­cyj­nej.  Nigdy też nie został prze­pro­wa­dzo­ny for­mal­ny roz­wód.  Dwa­dzie­ścia pięć lat póź­niej, gdy part­ner mojej klient­ki zmarł nagle, bez testa­men­tu, jego nie­wi­dzia­na od dwu­dzie­stu pię­ciu lat żona zgło­si­ła rosz­cze­nie do pozo­sta­wio­ne­go przez nie­go, cał­kiem znacz­ne­go mająt­ku, korzy­sta­jąc z fak­tu, że w Onta­rio mąż lub żona auto­ma­tycz­nie dzie­dzi­czą w momen­cie śmier­ci współ­mał­żon­ka.  Jedy­nie testa­ment lub popraw­nie spi­sa­na umo­wa sepa­ra­cyj­ne może to zmienić.

        Dla­te­go nawet w sytu­acji, w któ­rej roz­sta­ją­ca się para nie ma dzie­ci ani mająt­ku do podzia­łu, war­to jest spi­sać umo­wę sepa­ra­cyj­ną, gdyż oko­licz­no­ści finan­so­we stron mogą ulec zmia­nie.  Nagłe wzbo­ga­ce­nie jed­nej ze stron może zachę­cić dru­gą do wystą­pie­nia o ali­men­ta­cję lub do ponow­ne­go roz­wa­że­nia kwe­stii podzia­łu mająt­ku.  W obec­nej sytu­acji praw­nej rosz­cze­nia ali­men­ta­cyj­ne nie ule­ga­ją przedaw­nie­niu w taki sam spo­sób, jak rosz­cze­nia zwią­za­ne z podzia­łem mająt­ku, a upraw­nie­nia do ali­men­ta­cji byłe­go mał­żon­ka lub part­ne­ra są bar­dzo znacz­ne.  Jeże­li więc w momen­cie roz­sta­nia oby­dwo­je mał­żon­ko­wie (lub part­ne­rzy) zara­bia­li z grub­sza tyle samo, ale jakiś czas po roz­sta­niu docho­dy jed­nej ze stron znacz­nie wzro­sły, to dru­ga stro­na może sta­rać się – czę­sto sku­tecz­nie – o otrzy­ma­nie ali­men­tów, jeże­li kwe­stia ta nie zosta­ła ure­gu­lo­wa­na umo­wą sepa­ra­cyj­ną przy zakoń­cze­niu związku.

        Dru­gim czę­sto zada­wa­nym pyta­niem jest: „Czy koniecz­nie do spi­sa­nia umo­wy potrze­bu­ję praw­ni­ka ?”.  Moż­na w koń­cu nabyć w skle­pach pro­gra­my kom­pu­te­ro­we lub for­mu­la­rze do wypeł­nie­nia, któ­re obie­cu­ją spo­rzą­dze­nie „pro­fe­sjo­nal­nej umo­wy sepa­ra­cyj­nej”.  Nie war­to ryzy­ko­wać.  Umo­wa sepa­ra­cyj­na (a tak­że mał­żeń­ska lub poprze­dza­ją­ca wspól­ne zamiesz­ka­nie) musi speł­niać ści­śle okre­ślo­ne wyma­ga­nia pro­ce­du­ral­ne, aby mieć moc praw­ną.  Ponad­to, w więk­szo­ści przy­pad­ków sądy pod­cho­dzą do umów zawar­tych bez nie­za­leż­nej pora­dy praw­nej bar­dzo podejrz­li­wie i czę­sto trak­tu­ją je jako nie wią­żą­ce dla stron.

        Mało tego, stro­ny spo­rzą­dza­ją­ce umo­wę bez kom­pe­tent­nej pora­dy praw­nej z regu­ły nie uwzględ­nia­ją wszyst­kich kwe­stii praw­nych w swo­ich nego­cja­cjach i posta­no­wie­niach.  Tak więc czę­sto zda­rza się, że para uma­wia się co do spo­so­bu podzia­łu mająt­ku, ale pomi­ja kwe­stię ali­men­ta­cji współ­mał­żon­ka albo podej­mu­je decy­zję w  spra­wie ali­men­ta­cji dzie­ci, ale nie usta­la zasad, na jakich dzie­ci mają się widy­wać z rodzi­cem, z któ­rym nie miesz­ka­ją.  Wszyst­kie kwe­stie pomi­nię­te w umo­wie nie tyl­ko stwa­rza­ją moż­li­wość póź­niej­szych rosz­czeń, ale tak­że otwie­ra­ją drzwi wysił­kom zmie­rza­ją­cym do pod­wa­że­nia cało­ści umowy.

        Ponad­to, jeże­li bez umo­wy sepa­ra­cyj­nej i bez for­mal­ne­go roz­wo­du roz­sta­je się mał­żeń­stwo, to w przy­pad­ku śmier­ci jed­ne­go z mał­żon­ków bez testa­men­tu, pozo­sta­ła przy życiu oso­ba auto­ma­tycz­nie dzie­dzi­czy znacz­ną część mająt­ku (a nawet cały mają­tek, jeże­li para nie ma dzie­ci).  Może to nastą­pić wie­le lat po roz­sta­niu i nawet wte­dy, gdy przed­wcze­śnie zmar­ła oso­ba od wie­lu lat żyła w nowym związ­ku nieformalnym.

        Kto może pomóc w spi­sa­niu umo­wy?  W chwi­li obec­nej tyl­ko praw­nik.  Aktu­al­nie obo­wią­zu­ją­ce prze­pi­sy nie pozwa­la­ją para­le­gals na udzie­la­nie porad w żad­nych kwe­stiach zwią­za­nych z pra­wem rodzin­nym (z wyjąt­kiem sytu­acji, w któ­rych para­le­gal pra­cu­je pod nad­zo­rem praw­ni­ka).  Doty­czy to rów­nież spi­sy­wa­nia jakich­kol­wiek innych umów w spra­wach rodzin­nych.  Para­le­gals nie posia­da­ją przy­go­to­wa­nia pozwa­la­ją­ce­go zająć się kom­plek­so­wo wszyst­ki­mi kwe­stia­mi praw­ny­mi wyni­ka­ją­cy­mi przy sepa­ra­cji.  Z prak­tycz­ne­go punk­tu widze­nia war­to tak­że pamię­tać, że para­le­gals nie posia­da­ją poli­sy ubez­pie­cze­nio­wej, któ­ra pokry­ła­by stra­ty klien­ta, ponie­sio­ne w związ­ku ze źle spi­sa­ną umową.

        Dłu­go zasta­na­wia­łam się nad tym, jak mam odpo­wia­dać na pyta­nie „Czy moż­na się roz­stać bez umo­wy sepa­ra­cyj­nej ?”.  Jakoś żad­na odpo­wiedź — zwię­zła, nie­wy­mi­ja­ją­ca i odda­ją­ca stan fak­tycz­ny — nie przy­cho­dzi­ła mi do gło­wy.  Napi­sa­nie tego arty­ku­łu pomo­gło mi zna­leźć taką odpo­wiedź: moż­na roz­stać się bez umo­wy sepa­ra­cyj­nej, tak samo, jak moż­na kowa­lo­wi pozwo­lić na usu­nię­cie bolą­ce­go zęba.  W obu przy­pad­kach trze­ba się pogo­dzić z tym, że będzie bola­ło i mogą nastą­pić komplikacje.

Moni­ka J. Curyk

Bar­ri­ster & Solicitor

Nota­ry Public

289.232.6166

Mis­sis­sau­ga, Onta­rio, Kanada

Treść niniej­sze­go arty­ku­łu w żad­nym wypad­ku nie powin­na być trak­to­wa­ne jako pora­da praw­na.  Celem arty­ku­łu jest wyłącz­nie udzie­le­nie ogól­nych informacji.