Tytu­ło­we pyta­nie jest w isto­cie pyta­niem o to, czy pol­scy poli­ty­cy, któ­rzy pod­ję­li nie­by­wa­łą w histo­rii gospo­dar­czej świa­ta decy­zję o trans­for­ma­cji ener­ge­tycz­nej, w posta­ci odej­ścia od wytwa­rza­nia ener­gii dro­gą spa­la­nia węgla i doce­lo­wej likwi­da­cji wydo­by­cia węgla przez pol­skie pań­stwo, ponio­są za to odpo­wie­dzial­ność karną.

        Tytu­ło­wy mini­ster Jacek Sasin, jako Mini­ster Akty­wów Pań­stwo­wych jest klu­czo­wym pol­skim poli­ty­kiem odpo­wie­dzial­nym za ener­ge­ty­kę i gór­nic­two węgla. Oso­bi­ście odpo­wia­da za stra­tę 1,3 mld zł. Taką kwo­tę pol­skie pań­stwo stra­ci­ło w wyni­ku porzu­ce­nia w trak­cie reali­za­cji pro­jek­tu budo­wy potęż­ne­go blo­ku ener­ge­tycz­ne­go o mocy tysią­ca mega­wa­tów na węgiel kamien­ny “Ostro­łę­ka C”. Ten pro­jekt porzu­co­no w trak­cie reali­za­cji i roz­po­czę­to budo­wę blo­ku ener­ge­tycz­ne­go na gaz ziem­ny. Jesz­cze w stycz­niu 2020 roku mini­ster J. Sasin publicz­nie zapew­niał, iż “nie ma alter­na­ty­wy dla blo­ku w Ostro­łę­ce”, a już w maju zaak­cep­to­wał prze­rwa­nie inwe­sty­cji. I 1 miliard 300 milio­nów zło­tych strat, jak to osza­co­wał eks­pert ener­ge­tycz­ny Andrzej Szczę­śniak, poszło w “bez­den­ne kufry skar­bu pań­stwa”, jak­by to powie­dział teo­re­tyk biu­ro­kra­cji pań­stwo­wej Max Weber. A dodam, iż w tym mie­sią­cu w nie­miec­kim Zagłę­biu Ruh­ry roz­po­czę­ła dzia­łal­no­ści wiel­ka elek­trow­nia węglo­wa Det­teln 4. Nikt nie odwa­żył się prze­ry­wać tej inwe­sty­cji i prze­sta­wiać ją na gaz. Takie rze­czy to w sko­lo­ni­zo­wa­nej Pol­sce i to ręka­mi kom­pra­dor­skich pol­skich poli­ty­ków typu J. Sasin czy M. Morawiecki.

                 Czy z tego tytu­łu mini­ster J. Sasin pój­dzie za kra­ty? A czy Donald Tusk tra­fił za kra­ty z tytu­łu swo­jej zdra­dy dyplo­ma­tycz­nej przy rosyj­skim zama­chu pod Smo­leń­skiem? A czy Han­na Gron­kie­wicz-Waltz tra­fi­ła za kra­ty z tytu­łu bra­ku nad­zo­ru nad nie­le­gal­ną pry­wa­ty­za­cją tysię­cy miesz­kań komu­nal­nych w War­sza­wie? A czy dzie­siąt­ki poli­ty­ków i urzęd­ni­ków tra­fi­ło za kra­ty z tytu­łu setek miliar­dów zło­tych strat w gór­nic­twie węglo­wym przez 30 lat jego pla­no­we­go nisz­cze­nia? A czy …? Itd. i itp.

        Mini­ster J. Sasin nie tra­fi za kra­ty z tytu­łu stra­ty dzię­ki jego decy­zjom 1,3 mld zł. I mini­ster dobrze o tym wie. Podob­nie jak i pozo­sta­li poli­ty­cy i urzęd­ni­cy rzą­du Mate­usza Mora­wic­kie­go, któ­rzy uczest­ni­czą w przy­go­to­wa­niach do likwi­da­cji pol­skiej ener­ge­ty­ki węglo­wej i tzw. trans­for­ma­cji ener­ge­tycz­nej.  Mają peł­ne poczu­cie bez­kar­no­ści poli­tycz­nej. Wie­dzą, że włos im z gło­wy nie spad­nie nawet po klę­sce wybor­czej i odsu­nię­ciu ich od wła­dzy. To nie­pi­sa­na umo­wa wśród par­tyj­nych grup poli­tycz­nych w Pol­sce. Ta bez­kar­ność to poli­tycz­ny kon­sen­sus pol­skiej oli­gar­chii partyjnej

         Pol­ska posia­da­ją­ca 85% zaso­bów węgla Unii Euro­pej­skiej, któ­ry to węgiel jest naj­tań­szym na świe­cie źró­dłem ener­gii elek­trycz­nej, a któ­re­go zaso­by wystar­cza­ją nam na co naj­mniej pół wie­ku, ma do roku 2050 cał­ko­wi­cie zli­kwi­do­wać jego wydo­by­cie. To zna­czy dokład­niej bio­rąc pań­stwo pol­skie ma to zro­bić, gdyż nie moż­na wyklu­czyć, że będą wyda­wa­ne kon­ce­sje na wydo­by­cie pry­wat­nym fir­mom, oczy­wi­ście nade wszyst­ko zagra­nicz­nym. Może­my zostać w ten pro­sty spo­sób wywłasz­cze­ni z naj­więk­sze­go pol­skie­go bogac­twa natu­ral­ne­go jakim jest węgiel kamien­ny. Podej­rze­wam wręcz, iż taki jest cichy plan ukry­wa­ny przed pol­ską opi­nią publicz­ną, a przy­naj­mniej bra­ny pod uwagę.

        A bez­po­śred­nim efek­tem tej trans­for­ma­cji będzie rady­kal­ny wzrost cen ener­gii elek­trycz­nej rzę­du co naj­mniej 2–3 razy i wydat­ko­wa­nie do 2030 roku 260 mld zł, a do 2040 dal­szych mini­mum 1 300 mld. Będzie to pozba­wie­nie Pol­ski nie tyl­ko samo­wy­star­czal­no­ści ener­ge­tycz­nej, lecz znisz­cze­niem eko­no­micz­nej kon­ku­ren­cyj­no­ści kra­jo­wej pro­duk­cji prze­my­sło­wej i rolnej.

Ofi­cjal­nym powo­dem jest wal­ka z prze­my­sło­wą emi­sją dwu­tlen­ku węgla, któ­ra ma pro­wa­dzić do ocie­pla­nia kli­ma­tu Zie­mi. Jest to dość pry­mi­tyw­ne glo­bal­ne kłam­stwo kli­ma­tycz­ne, choć­by tyl­ko z tego powo­du, że czło­wiek emi­tu­je zale­d­wie 4,7 pro­cent CO2, a Unia 11 pro­cent tej emi­sji, czy­li łącz­nie 0,5 pro­cen­ta w ska­li globalnej.

        Rze­czy­wi­stym powo­dem jest bez­po­śred­ni dyk­tat poli­tycz­ny Nie­miec i pod­le­głych im struk­tur unij­nych w Bruk­se­li. Cho­dzi o kon­tro­lę źró­deł ener­gii prze­my­sło­wej dla kon­tro­li wzro­stu gospo­dar­cze­go i kon­ku­ren­cyj­no­ści gospo­da­rek unij­nych. Niem­cy jako hege­mon UE chcą cał­ko­wi­cie kon­tro­lo­wać euro­pej­ską gospo­dar­kę. A Niem­cy cał­ko­wi­cie wyczer­pa­ły już swo­je zaso­by węgla kamien­ne­go, spa­la­jąc je przez ponad 100 lat w swo­ich elek­trow­niach węglo­wych i zapew­nia­jąc tym szyb­ki roz­wój swo­je­go prze­my­słu i peł­ną kon­ku­ren­cyj­ność eko­no­micz­ną w ska­li świa­to­wej. Obec­nie więc naj­tań­sza na świe­cie ener­ge­tycz­na kon­ku­ren­cja węglo­wa jest dla nich zagro­że­niem eko­no­micz­nym. I trze­ba się jej pozbyć. To dla­te­go na prze­ło­mie kwiet­nia i maja tego roku Fede­ral­ny Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny pod­po­rząd­ko­wa­ny poli­ty­kom CDU, wręcz kon­sty­tu­cyj­nie zobo­wią­zał rząd Nie­miec “do narzu­ca­nia tej poli­ty­ki (kli­ma­tycz­nej — WB) sąsia­dom, wszel­ki­mi środ­ka­mi…”, jak to ujął bel­gij­ski nauko­wiec prof. Davis Engels.

        Aby mini­ster J. Sasin tra­fił za kra­ty, musiał­by się zmie­nić ustrój poli­tycz­ny pol­skie­go pań­stwa. W miej­sce obec­ne­go ustro­ju par­tyj­nej oli­gar­chii wybor­czej z fasa­do­wą demo­kra­cją i głę­bo­ko sko­rum­po­wa­nym pań­stwem, musiał­by powstać ustrój repu­bli­kań­skiej demo­kra­cji par­la­men­tar­nej. Posło­wie, a sze­rzej pol­scy poli­ty­cy musie­li­by zostać pod­po­rząd­ko­wa­ni bez­po­śred­nio swo­im wybor­com, zamiast tak jak obec­nie swo­im par­tyj­nym oli­gar­chiom. Musie­li­by być wybie­ra­ni nie z par­tyj­nych list wybor­czych lecz bez­po­śred­nio w jed­no­man­da­to­wych okrę­gach wybor­czych. Wte­dy nie mie­li­by poczu­cia poli­tycz­nej bez­kar­no­ści i nie dało­by się utrzy­mać oli­gar­chicz­ne­go kon­sen­su­su niekaralności.

        Ale wte­dy nigdy nie doszło­by do węglo­wej zdra­dy naro­do­wej, jaką jest roz­po­czę­cie obec­nej trans­for­ma­cji ener­ge­tycz­nej w wyda­niu rzą­du M. Mora­wic­kie­go. A mini­ster J. Sasin osta­tecz­nie nie tra­fił­by za kra­ty, gdyż pol­scy poli­ty­cy nigdy nie odwa­ży­li­by się pod­jąć decy­zji o prze­rwa­niu budo­wy elek­trow­ni węglo­wej w Ostro­łę­ce. Nie odwa­ży­li­by się, gdyż po następ­nych wybo­rach nie było­by ich już w pol­skiej poli­ty­ce. I jesz­cze pew­nie mogli­by tra­fić za kraty

12.06.2021.

Woj­ciech Błasiak