Roz­mo­wa z dzien­ni­ka­rzem śled­czym Woj­cie­chem Sumlińskim

- Ostat­ni roz­ma­wia­li­śmy rok temu, wów­czas mia­łeś jesz­cze jakieś nadzie­je co do tych rzą­dów, któ­re obec­nie są w Pol­sce, choć jak to okre­śla­łeś, pew­ne papier­ki lak­mu­so­we się nie zabar­wi­ły; jak ujaw­nie­nie anek­su, ale uwa­ża­łeś, że jest to rząd lep­szy niż poprzed­ni, czy nadal masz nadzie­ję, że PiS jest dla Pol­ski lep­szy, czy też jest to jeden układ, jak to nie­któ­rzy nazy­wa­ją POPiSu?

Woj­ciech Sum­liń­ski: To jest bar­dzo trud­ne pyta­nie,  znacz­nie lepiej czu­ję się w pyta­niach, któ­re doty­czą kon­kret­nych fak­tów z zakre­su dzien­ni­kar­stwa śled­cze­go; jeże­li są to pyta­nia doty­czą­ce wprost poli­ty­ków, czy zda­rzeń, czy roz­ma­itych prze­stęp­czych grup, czy prze­stęp­ców, jak Komo­row­ski, czy Tusk, czy inni łotrzy, szu­braw­cy na wyso­kich stoł­kach, ale sko­ro takie pyta­nie padło to nie będę sto­so­wał uników.

Dla mnie rząd Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej, Donal­da Tuska, Bro­ni­sła­wa Komo­row­skie­go, jako pre­zy­den­ta, tam­ten czas, to był czas, kie­dy Pol­ską rzą­dzi­li — mówię wprost — ban­dy­ci, hoło­ta; ludzie, któ­rzy bez skru­pu­łów znisz­czy­li nasz kraj, któ­rzy dopro­wa­dzi­li do wie­lu ludz­kich tra­ge­dii i któ­rzy za nic mie­li pol­ską rację sta­nu. W 2015 r., kie­dy wraz z milio­na­mi innych Pola­ków popie­ra­łem pana pre­zy­den­ta Andrze­ja Dudę; na począt­ku Grześ­ka Brau­na, póź­niej w dru­giej turze, kie­dy były wybór Duda — Komo­row­ski no to popar­łem z milio­na­mi Pola­ków Andrze­ja Dudę, a póź­niej jesie­nią Pra­wo i Spra­wie­dli­wość. Z wiel­ką nadzieją. 

reklama

Te nadzie­je w pew­nej czę­ści, nie­wiel­kiej czę­ści potwier­dzi­ły się, w więk­szej się nie potwier­dzi­ły i dziś rze­czy­wi­ście, tacy jak ja mają roz­dar­te ser­ce. Jeż­dżę na spo­tka­nia z czy­tel­ni­ka­mi, z wie­lo­ma patrio­ta­mi, mam tych spo­tkań od 2015 r. ponad 600 w kra­ju i zagra­ni­cą, a więc to jest duże spek­trum roz­mów, bo to nie tyl­ko spo­tka­nia, ale póź­niej dłu­gie, noc­ne, Pola­ków roz­mo­wy i wiem że nie ja jeden mam roz­dar­te serce.

To o roz­dar­cie pole­ga na tym, że z jed­nej stro­ny do powro­tu do wła­dzy szy­ku­je się hoło­ta, któ­ra chcia­ła­by Pol­skę zaorać do koń­ca, mówię tutaj o plat­for­mach, KOD-ach i tych innych dewian­tach, któ­rzy wpro­wa­dza­ją nam LGBT i tym podob­ne innowacje. 

Z dru­giej stro­ny, mamy rząd Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści, któ­ry w dużej mie­rze dla takich jak ja, nie speł­nił nadziei, a to, co się dzie­je w rela­cjach pol­sko-żydow­skich jest bar­dzo poważ­nym zagro­że­niem. Rząd obrał złą poli­ty­kę, poli­ty­kę pro­wa­dzo­ną na kola­nach, poli­ty­kę pod­dań­czą, poli­ty­kę, w któ­rej zacho­wu­je­my się, jak pań­stwo na niby, a nie pań­stwo naprawdę. 

Z trze­ciej stro­ny, powsta­ją róż­ne siły po lewej i po pra­wej stro­nie. Do tych po pra­wej jest mi bar­dzo bli­sko i będę się skła­niał ku popie­ra­niu wła­śnie tych sił, któ­re powsta­ją na naszych oczach po pra­wej stro­nie sce­ny poli­tycz­nej. Jest pyta­nie tyl­ko, na ile to rze­czy­wi­ście będzie siła trwa­ła. Wie­rzę że tak, dla­te­go że jest bar­dzo dużo Pola­ków, któ­rzy mają ser­ca po pra­wej stro­nie i potrze­bu­ją alter­na­ty­wy dla PiS. Ja, na pew­no nie zagło­su­ją na Plat­for­mę, na KODy, na Bie­dro­niów i innych dewian­tów. Podob­nie wie­lu z tych moich czy­tel­ni­ków i osób, któ­re przy­cho­dzą na spo­tka­nia ma coraz więk­szą trud­ność były ponow­nie, jak w 2015 r. oddać głos na Pra­wo i Spra­wie­dli­wość i ci wła­śnie potrze­bu­ją alternatywy. 

Taką alter­na­ty­wą może być Kon­fe­de­ra­cja; jestem w pole­mi­ce z nie­któ­ry­mi kole­ga­mi, któ­rzy mają poglą­dy pra­wi­co­we podob­ne do moich, na przy­kład z takim ofi­ce­rem Cen­tral­ne­go Biu­ra Śled­cze­go, z któ­rym napi­sa­łem książ­kę pt. „Komi­sarz”, któ­re­go histo­ria córecz­ki jest cudem uzna­nym przez Kościół, za wsta­wien­nic­twem Jana Paw­ła II i ten mój przy­ja­ciel Jacek Wro­na, któ­ry jest bar­dzo pra­wi­co­wym czło­wie­kiem,  twier­dzi, że takie roz­drob­nie­nie może spo­wo­do­wać, iż ban­dy­ci wró­cą do wła­dzy, uwa­ża, że w tej chwi­li ugru­po­wa­nia po pra­wej stro­nie sce­ny poli­tycz­nej, oprócz PiS nie mają szan­sy wejść do par­la­men­tu i te gło­sy Pola­ków zosta­ną stra­co­ne; może się nagle oka­zać, że zabrak­nie paru pro­cent, by Pra­wo i Spra­wie­dli­wość kon­ty­nu­owa­ło wła­dzę, być może popra­wia­jąc te błę­dy i zanie­cha­nia z pierw­szej kadencji. 

Ja uwa­żam, że jest bar­dzo dużo Pola­ków, któ­rzy – tak jak powie­dzia­łem — mają poglą­dy pra­wi­co­we, ale mogą pozo­stać w domach, jeże­li nie będą mie­li alter­na­ty­wy dla PiS. Takich Pola­ków jest napraw­dę dużo i oni powin­ni mieć swo­ją reprezentację.

Mam roz­dar­te ser­ce, bo bar­dzo się boję powro­tu do wła­dzy motło­chu i szu­braw­ców Tusków, Komo­row­skich & con­sor­tes, bo oni tej wła­dzy już wte­dy nie odda­dzą i być może nie docze­ka­my nor­mal­nej Polski.

- To wszyst­ko, o czym mówisz, zakła­da wia­rę, że przy pomo­cy kart­ki wybor­czej moż­na zmie­nić układ poli­tycz­ny. Jesteś doświad­czo­nym czło­wie­kiem wiesz, że ludzie, któ­rzy pra­cu­ją „pod­skór­nie” mają opra­co­wa­ne warian­ty na bar­dzo wie­le róż­nych sytu­acji; że służ­by, któ­re prze­ję­ły wła­dzę w Pol­sce, orga­ni­zo­wa­ły życie polityczne. 

Czy uwa­żasz że insty­tu­cje demo­kra­tycz­ne są na tyle nie­za­leż­ne, że zapew­nia­ją uczci­we wybo­ry? Czy w sytu­acji, kie­dy rze­czy­wi­ście będzie cho­dzi­ło o wła­dzę, o to kon­kret­nie „kto na kogo pra­cu­je”,  no to wte­dy będzie wal­ka na ostro, tak jak w wie­lu innych kra­jach świa­ta, gdzie na począt­ku fał­szu­je się wybo­ry, no a potem uży­wa róż­nych metod mor­der­stwa nie wyklu­cza­jąc. Kon­fe­de­ra­cja, Plat­for­ma, PiS to jest powierzch­nia życia poli­tycz­ne­go, Ty napi­sa­łeś kil­ka ksią­żek o ukła­dach ludzi, któ­rzy byli pro­mi­nent­ny­mi akto­ra­mi pol­skiej sce­ny poli­tycz­nej;  że oni zosta­li wysta­wie­ni przez układ wła­dzy i że ten układ, któ­ry jest teraz też może być ema­na­cją tego pod­skór­ne­go poro­zu­mie­nia. Czy nie sądzisz że inte­res Pol­ski został już prze­gra­ny, że Pol­ska zosta­ła już roz­sza­bro­wa­na?

— Gdy­bym tak myślał do koń­ca to pew­nie pozo­sta­wa­ło­by roz­ło­żyć ręce i pod­dać się, (…) a ja na wła­snej skó­rze prze­ko­na­łem się że nie ma sytu­acji bez wyj­ścia i naj­gor­sze co moż­na zro­bić to uwie­rzyć w to, że „nadzie­ja umie­ra ostat­nia”; przy­ja­ciel ksiądz prze­ko­nał mnie, że nadzie­ja z Panem Bogiem nie umie­ra nigdy. 

Jestem prze­ko­na­ny, że mimo bar­dzo trud­nej sytu­acji, mimo wyda­wa­ło­by się bra­ku wybo­ru, bo jeże­li będzie­my mie­li kan­dy­da­tu­rę Andrze­ja Dudy, któ­ry nie­ste­ty oka­zał się bar­dzo filo­se­mic­ki, do tego kan­dy­da­tu­rę Donal­da Tuska, któ­ry jest abso­lut­nie odda­ny Niem­com, kan­dy­da­tu­rę Bie­dro­nia, ludzie tego typu to dla mnie nie­szczę­śni­cy, któ­rych nale­żał­by leczyć, a nie wybie­rać na sta­no­wi­ska pań­stwo­we; więc jeże­li będzie­my mie­li takie kan­dy­da­tu­ry, to nie­szczę­ście pole­ga na tym, że ktoś z nich pew­nie zosta­nie prezydentem. 

Chęt­nie zagło­so­wał­bym na żad­ne­go z powyż­szych, ale ktoś z nich będzie pre­zy­den­tem. Podob­ną sytu­ację mamy jeśli cho­dzi o par­tie poli­tycz­ne. Z jed­nej stro­ny, mamy Pra­wo i Spra­wie­dli­wość któ­re bar­dzo dużo obie­ca­ło; Aneks do rapor­tu o WSI, wyja­śnie­nie spra­wy księ­dza Popie­łusz­ki, roz­li­cze­nie łotrów i szu­braw­ców typu Komo­row­ski i wie­le, wie­le innych, to się nie zre­ali­zo­wa­ło, a zre­ali­zo­wa­ła się pod­dań­cze poli­ty­ka w sto­sun­ku do Żydów i Izra­ela, cze­go na taką ska­lę w 2015 r. nikt nie przewidział. 

Z dru­giej stro­ny, mamy ban­dy­tów i łotrów, któ­rzy roz­gra­bi­li Pol­skę, dopro­wa­dzi­li do wie­lu tra­ge­dii, co odkry­wa­li­śmy z Tom­kiem Budzyń­skim kole­gą z ABW, z któ­rym piszę te książ­ki, gdzie tych zabójstw nazwa­nych samo­bój­stwa­mi, wypad­ka­mi samo­cho­do­wy­mi, zawa­ła­mi ser­ca było napraw­dę wie­le. W samej dzia­łal­no­ści fun­da­cji Pro Civi­li było 14 samo­bójstw, któ­re przez ofi­ce­rów cen­tral­ne­go Biu­ra Śled­cze­go póź­niej zosta­ły prze­kwa­li­fi­ko­wa­ne na zabój­stwa, podob­nie było z Lep­pe­rem, podob­nie z Pete­lic­kim, o czym napi­sa­li­śmy książ­ki, więc rze­czy­wi­ście ist­nie­je pod­skór­ne życie, któ­re zro­dzi­ło się na prze­ło­mie trans­for­ma­cji ustro­jo­wej i ta rze­czy­wi­stość wca­le nie umar­ła w 2015 r.; ona się trzy­ma i myślę sobie, że trzy­ma się, nie­ste­ty dla Pol­ski i Pola­ków, mocno.

Ale to nie zna­czy, że powin­ni­śmy roz­ło­żyć ręce. Ja bym bał się takiej oce­ny że wszyst­kie kar­ty są roz­da­ne, my nic nie mamy do powie­dze­nia, bo to by ozna­cza­ło, że powin­ni­śmy dać sobie spo­kój z jaki­mi­kol­wiek dzia­ła­nia­mi, wybo­ra­mi i tak dalej. Cały czas wie­rzę, że wiel­ką mobi­li­za­cją sił, pra­cą, modli­twą moż­na wypra­co­wać, wymo­dlić rze­czy niebywałe. 

Jeż­dżę ze swo­imi książ­ka­mi po świe­cie, wszę­dzie tam gdzie są Pola­cy i zawsze kie­dy wra­cam do Pol­ski myślę sobie, że mimo tych wszyst­kich Tusków, Komo­row­skich, łotrów i róż­nych gier służb, mamy wciąż nie­sa­mo­wi­ty poten­cjał, jeste­śmy wspa­nia­łym kra­jem, w któ­rym kościo­ły są peł­ne, wie­lu ludzi jest o poglą­dach kon­ser­wa­tyw­nych, tra­dy­cyj­nych, mimo że bar­dzo cięż­ko pra­cu­je się, żeby nas znisz­czyć, by to obśmiać. Wie­rzę, że w naszym naro­dzie jest tak, jak to opi­sał Mic­kie­wicz któ­ry mówił, że nasz naród jak lawa z wierz­chu zim­na — ja jestem prze­ko­na­ny, że u nas ta lawa pod­skór­na jest wciąż gorą­ca pod powierzch­nią i do takich Pola­ków apelujemy. 

- Mówiąc o nadziei, czy pró­by napra­wy kra­ju nie są doko­ny­wa­ne od złej stro­ny, „od dachu”, mówi się o obu­dze­niu spo­łecz­nym, o świa­do­mo­ści, o pra­cy  pro­pa­gan­do­wej nato­miast zawsze pod­kre­ślam, że na przy­kład, Pale­styń­czy­cy są ludź­mi „wybu­dzo­ny­mi”, a i tak nic nie mogą zro­bić, bo nie mają jak i czym; czy więc nie powin­ni­śmy zaczy­nać budo­wy suwe­ren­no­ści od tego czym robi się poli­ty­kę; pie­nię­dzy, kadr, infor­ma­cji, budo­wy struk­tur. Czy widzisz pró­by real­nej odbu­do­wy pol­skiej polityki?

— To jest trud­ne pyta­nie, bo wie­le osób pró­bu­je coś takie­go robić, ale to jest bar­dzo roz­drob­nio­ne. Kie­dy roz­ma­wiam na tych wie­lu spo­tka­niach to rze­czy­wi­ście pada­ją takie sło­wa jak teraz my tutaj roz­ma­wia­my w tym duchu, no cóż, to jest bar­dzo dłu­gi i trud­ny marsz (…).

— Zada­ję te pyta­nia dla­te­go, że znasz ten układ, któ­ry jest bez­względ­ny. Poru­szy­li­śmy kwe­stie rosz­czeń żydow­skich i sto­sun­ku do Żydów, czy Two­im zda­niem w Pol­sce Żydzi mają part­ne­ra do roz­mów, czy roz­ma­wia­ją wyłącz­nie z tymi ludź­mi któ­rzy mają wpływ na wła­dzę i oni zała­twia­ją dla nich wszyst­kie sprawy?

— Nie mam jakiejś stu­pro­cen­to­wej wie­dzy, bo tak jak pro­wa­dzę dzien­ni­kar­stwo śled­cze; pró­bu­je­my dotrzeć do fak­tów zebrać dowo­dy, na wypa­dek pro­ce­su, czy­li gdy­by przy­szło do pro­ce­su to, co ja mogę sądzie przed­sta­wić, gdzie nie tyl­ko trze­ba mieć rację,  nie wystar­czy mieć prze­ko­na­nie, ale trze­ba mieć dowo­dy na tę praw­dę. Dla­te­go sta­ram się takim języ­kiem dzien­ni­ka­rza śled­cze­go pod­cho­dzić do każ­de­go zagad­nie­nia; w co wie­rzę, co przy­pusz­czam, a na co mam dowody.

Znam rze­czy­wi­ście trosz­kę ludzi któ­rzy są gdzieś na zaple­czu rzą­du. Jest taka fir­ma pija­ro­wa SS Music z Toru­nia, któ­ra kie­dyś dora­dza­ła śp. Lecho­wi Kaczyń­skie­mu, dzi­siaj Jaro­sła­wo­wi Kaczyń­skie­mu, znam Jan­ka Toma­szew­skie­go, to jest kuzyn Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go, z któ­rym pozna­li mnie ci kole­dzy pija­row­cy ład­nych parę lat temu. Kuzyn któ­ry w tej chwi­li przy­spo­rzył – moż­na tak powie­dzieć – spo­ro kło­po­tów Jaro­sła­wo­wi Kaczyń­skie­mu, no bo mąż jego cór­ki to jest ten słyn­ny Austriak, któ­ry nagry­wał Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go. Rze­czy­wi­ście, znam trosz­kę tych ludzi gdzieś tam te roz­mo­wy kulu­aro­we się odby­wa­ją i na bazie tych roz­mów mogę stwier­dzić że pod­dań­stwo wzglę­dem Żydów, wzglę­dem Izra­ela, wzglę­dem ich ocze­ki­wań jest olbrzymie. 

To jest przy­kre, ale sta­ram się mówić to co wiem, w co wie­rzę i co jest praw­dą. Kie­dy w 2016 r. mia­łem roz­mo­wy o powro­cie do tele­wi­zji publicz­nej wła­śnie z Jan­kiem Toma­szew­skim, któ­ry jest takim „nad­pre­ze­sem”, bo Kur­ski – wia­do­mo – kie­dyś zdra­dził, jako zdraj­ca nie ma peł­ne­go zaufa­nia Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go. Uzna­no, że jako bul­te­rier będzie dobrym pre­ze­sem, ale trze­ba mu było dać super­wi­zo­ra, czy­li takie­go nad­pre­ze­sa; został nim Janek Toma­szew­ski. Roz­mo­wa była krót­ka: nie będziesz poru­szał tema­tów żydow­skich, nie będzie tego typu nar­ra­cji, wszyst­ko ma być kolau­do­wa­ne,  trze­ba grać zespo­ło­wo… Czy­li taki kaga­niec; o tym moż­na mówić, o tym nie moż­na mówić; pew­ne kwe­stie poru­sza­my, innych nie poruszamy. 

Ja, oczy­wi­ście, w to nie wsze­dłem wolę iść swo­ją ścież­ką, wolę pisać książ­ki, któ­re dotrą do 30 tys., niż mieć pro­gra­my, któ­re obej­rzy milion czy dwa, ale to będą książ­ki, któ­re poka­zu­ją całą praw­dę, w jaką wie­rzę, jaką jestem w sta­nie udo­wod­nić, bez kagań­ca. To jest praw­dzi­we, nie­za­leż­ne dzien­ni­kar­stwo; podob­nie, jak ty nie mam swo­je­go pana, nie mam swo­je­go sze­fa nie się­gam po grosz publicz­ny nie zale­ży mi na sta­no­wi­skach, moim jedy­nym ogra­ni­cze­niem jest prawda. 

Zasta­na­wia­łem się skąd tak wie­lu Pola­ków może wciąż wie­rzyć, że taki Tusk, czy Komo­row­ski to są przy­zwo­ici ludzie, że war­to na nich gło­so­wać? Sądzę, że gdy­by byli doin­for­mo­wa­ni i wie­dzie­li ile zła zro­bił nam Tusk, Komo­row­ski te wszyst­kie Paw­la­ki, te Mil­le­ry, resz­ta tej całej hoło­ty, to w życiu na Nich by nie zagłosowali. 

- Ale Tuska wystru­ga­no w cią­gu kil­ku tygo­dni zma­so­wa­nej kam­pa­nii tele­wi­zyj­nej. Jeśli taką zma­so­wa­ną kam­pa­nię jest się w sta­nie prze­pro­wa­dzić to osią­ga się rezul­tat. Myślę, że to jest coś, cze­go w Pol­sce nie doce­nia ta dru­ga stro­na któ­ra mówi o inte­re­sie naro­do­wym, posłu­gu­je się kate­go­rią praw­dy, a nie ma  moż­li­wo­ści dotar­cia do sze­ro­kich rzesz wybor­ców, zaś gdy­by nawet tę moż­li­wość mia­ła, to nie ma moż­li­wo­ści kon­tro­lo­wa­nia wybo­rów. Byli­śmy świad­ka­mi wybo­rów samo­rzą­do­wych któ­re w ewi­dent­ny spo­sób zosta­ły sfał­szo­wa­ne. Wszy­scy chce­my Pol­ski suwe­ren­nej — mówię o tych kil­ku pro­cen­tach pol­skiej eli­ty, któ­ra jesz­cze z pań­stwem pol­skim wią­że swo­je nadzie­je, nato­miast nie mamy narzę­dzi do pro­wa­dze­nia real­nej gry poli­tycz­nej. Poli­ty­ka jest grą inte­re­sów i jeśli ktoś jest sła­by to zawsze jego sła­bość zosta­nie wykorzystana. 

Piszesz o tym jak gang­ste­rzy bez żad­nych moral­nych zaha­mo­wań wyko­rzy­sty­wa­li swo­je moż­li­wo­ści w Pol­sce. Oni są obec­ni i w III Świe­cie repre­zen­tu­ją inte­re­sy róż­nych impe­riów i w Pol­sce. Czy myślisz, że Pola­cy zda­ją sobie spra­wę, że jeże­li nie zor­ga­ni­zu­ją się i nie będą mie­li moż­li­wo­ści dzia­ła­nia — rów­nież siło­we­go, to Pol­ska zosta­nie prze­gra­na? Czy uwa­żasz że Pol­ska eli­ta ma ocho­tę na Pol­skę? Czy wzrost stan­dar­du życia nie powo­du­je „otę­pie­nia”; mówi się co tam że Żydzi, że Ame­ry­ka­nie czy Niem­cy; niech oni sobie te spra­wy roz­gry­wa­ją mię­dzy sobą, ja mam dobrze ja tutaj i do tam­tych rze­czy się nie wtrą­cam, czy. Widzisz taką posta­wę w Pol­sce?

— Oj, dużo wąt­ków, Zacznę od tego że praw­dzi­wą mafią to od począt­ku byli poli­ty­cy na wyso­kich stoł­kach, ludzie służb spe­cjal­nych. Tusko­wie, Komo­row­scy to są ludzie tak uwi­kła­ni w roz­ma­ite gry, są tyl­ko wydmusz­ką — ich widać, nato­miast nie widać tych, któ­rzy są w tle. Poka­zu­je­my w książ­ce „Nie­bez­piecz­ne związ­ki Donal­da Tuska”, któ­ra mia­ła pre­mie­rę jesie­nią ubie­głe­go roku, że tak napraw­dę Tusk bez pie­nię­dzy nie­miec­kie­go wywia­du BND, bez pie­nię­dzy wywia­du woj­sko­we­go z brud­nej afe­ry FOZZ 1,7 mld zde­frau­do­wa­ne przez wywiad, któ­ry przy­go­to­wy­wał się od daw­na przy współ­pra­cy z GRU do kon­ty­nu­owa­nia wła­dzy w tej nowej rze­czy­wi­sto­ści po trans­for­ma­cji — Tusk bez tego finan­so­wa­nia przez wywiad woj­sko­wy PRL, te pie­nią­dze z FOZZ — kto tyl­ko  wte­dy doty­kał tę afe­rę, bły­ska­wicz­nie ginął, począw­szy od nie­szczę­sne­go Fal­zman­na poprzez jego prze­ło­żo­ne­go Wale­re­go Pań­ko, któ­ry zgi­nął w wypad­ku samo­cho­do­wym, poprzez poli­cjan­tów z dro­gów­ki, któ­rzy wybra­li się na ryby i uto­nę­li… To był taki ciąg śmier­ci. Z tych pie­nię­dzy finan­so­wa­ny był, za pośred­nic­twem Wik­to­ra Kubia­ka Donald Tusk, więc ktoś te pie­nią­dze pła­cił; z dru­giej stro­ny, wywiad nie­miec­ki BND; poka­zu­je­my w jaki spo­sób odby­ło się finan­so­wa­nie Kon­gre­su Libe­ral­no-Demo­kra­tycz­ne­go przez Niem­ców i same­go Donal­da Tuska. Z trze­ciej stro­ny, gdzieś tam pół­świa­tek prze­stęp­czy Bra­cia Stajsz­cza­ko­wie i inni gang­ste­rzy do dziś ści­ga­ni lista­mi goń­czy­mi po całym świe­cie. Jed­ne­go z takich gang­ste­rów przy­wie­zio­no do Pol­ski rok temu — Dariu­sza Przy­wie­czer­skie­go, któ­ry przez 10 lat żył sobie w Sta­nach Zjed­no­czo­nych jak król. Więc rze­czy­wi­ście Tusko­wie, Komo­row­scy to są takie wypust­ki, któ­re my widzi­my, ale tak napraw­dę są w tle ludzie, są w tle śro­do­wi­ska któ­re pocią­ga­ją za sznur­ki tych kukiełek.

Podob­nie jak nie mam wąt­pli­wo­ści co do tego, że bez rze­czy­wi­ście sil­nych orga­ni­za­cji budo­wy oddol­nej czy­li takiej pra­cy od pod­staw cięż­ko będzie nam na dłuż­szą metę doko­nać rady­kal­nej zmiany. 

Cały czas, tak jak mówi ksiądz Staś Mał­kow­ski, mój przy­ja­ciel, on cały czas powta­rza i myśli­my tutaj w jakiejś mie­rze podob­nie, że poru­sza­my się mię­dzy gry­pą, a dżu­mą; sta­wia­my na tych, któ­rzy nam mniej pasu­ją, zamiast na tych, któ­rzy nam nie pasu­ją w ogó­le. Jestem głę­bo­ko prze­ko­na­ny, że pra­ca orga­nicz­na jest nie­zbęd­na, żeby­śmy mogli zbu­do­wać Pol­skę naszych marzeń.

Milio­ny Pola­ków wspa­nia­le się zmo­bi­li­zo­wa­ły w 2015 r.; uda­ło się odsu­nąć napraw­dę prze­stęp­cze wła­dze Plat­for­my, by nie­ste­ty w zamian uzy­skać rzą­dy ludzi, któ­rzy kła­dą się plac­kiem przed śro­do­wi­ska­mi żydow­skim i  wie­le osób łapie się za gło­wę, gdzie my jeste­śmy, czy my już nie jeste­śmy kolo­nią izra­el­ską. Tak być nie powinno!

Wie­le osób jest uśpio­nych, myślę sobie że jest takie nie­bez­pie­czeń­stwo, wie­le osób mówi wła­śnie w tym duchu; cze­góż nam bra­ku­je, mamy miesz­ka­nia, mamy samo­cho­dy, mamy moż­li­wość dobre­go wypo­czyn­ku. Nie zauwa­ża­ją kru­cho­ści pod­sta­wy, na któ­rej to jest budo­wa­ne; bez dba­nia o pol­ski inte­res naro­do­wy to trud­no jest na przy­szłość wyro­ko­wać pozy­tyw­nie. Wie­le osób gdzieś tam nas usy­pia tak jak nas usy­pia­ją w kwe­stii usta­wy 447, że ona nie jest groź­na, że tak napraw­dę to jest taki papie­rek. Robią z nas dur­niów, gdy­by wie­rzyć, że ta usta­wa nie jest groź­na no to byśmy musie­li wie­rzyć że śro­do­wi­ska żydow­skie któ­re naci­ska­ły na pre­zy­den­ta Trum­pa, by ją pod­pi­sał to są dur­nie, bo zabie­ga­li o pod­pi­sa­nie doku­men­tu któ­ry nie ma żad­ne­go zna­cze­nia i nic im nie daje.  My rze­czy­wi­ście musi­my być sil­ni, musi­my też siłę wypra­co­wać od dołu od pod­staw, a to jest gigan­tycz­na praca.

Tyl­ko boję się takiej sytu­acji i przed nią prze­strze­gam, by rze­czy­wi­ście moi roda­cy nie uwie­rzy­li, że jest tak źle iż nic nie mogą.

Jeże­li Pola­cy w to uwie­rzą no to będzie coś abso­lut­nie fatal­ne­go. Wie­rzę że nie ma sytu­acji bez wyj­ścia że nie wol­no się nigdy pod­da­wać musi­my cięż­ko pra­co­wać, być czuj­ni, opi­nia publicz­na to wiel­ka siła trze­ba wiel­kiej mobilizacji. 

Myślę że w jakiejś mie­rze tę nadzie­ję, o któ­rą pyta­łeś daje też  dru­ga książ­ka „Komi­sarz”, histo­ria komi­sa­rza cen­tral­ne­go Biu­ra Śled­cze­go, któ­ry miał być księ­dzem, a został poli­cjan­tem,  ofi­ce­rem cen­tral­ne­go Biu­ra Śled­cze­go któ­ry nisz­czył prze­stęp­czość nar­ko­ty­ko­wą w całej Euro­pie; już zwąt­pił że ist­nie­je Bóg, bo codzien­nie widział śmierć, znisz­cze­nie na nie­by­wa­ła ska­lę, cier­pie­nia o któ­rych trud­no mówić i wła­śnie wte­dy jego córecz­ka Glo­ria Maria Wro­na o któ­rej leka­rze mówi­li, że nie ma szans na prze­ży­cie, za spra­wą cudu, bo to zosta­ło potwier­dzo­ne przez Kościół i wsta­wien­nic­twa Jana Paw­ła II zosta­ła oca­lo­na. Histo­rię tego gaze­ty opi­sa­ły na całym świecie.

Są związ­ki mię­dzy tymi dwie książ­ka­mi „Komi­sarz” i „Nie­bez­piecz­ne związ­ki Donal­da Tuska”, bo Jacek Wro­na ten tytu­ło­wy komi­sarz… Jego naj­bliż­szym przy­ja­cie­lem był głów­ny pija­ro­wiec Plat­for­my Andrzej Dłu­gosz, któ­ry szko­lił Donal­da Tuska, jak się zacho­wy­wać na komi­sjach śled­czych, szko­lił  boha­te­rów afe­ry hazar­do­wej, ci dwaj przy­ja­cie­le, Andrzej Dłu­gosz i Jacek Wro­na prze­dzie­le­ni murem któ­ry dzie­li dzi­siaj pol­skie domy, pol­skie przy­jaź­nie, pol­skie rodzi­ny — dwie nie­sa­mo­wi­te histo­rie, jed­na o Tusku poka­zu­ją­ca że ist­nie­je dia­beł, że on napraw­dę jest, bo pisząc tę książ­kę mia­łem takie prze­ko­na­nie, ta dru­ga poka­zu­ją­ca, że jeże­li ist­nie­je dia­beł, to ist­nie­je tak­że i Bóg. 

I z tym napraw­dę wią­żę wiel­ką nadzie­ję; jestem czło­wie­kiem, któ­ry ma świa­do­mość, że gdy­by nie modli­twa, wspar­cie wie­lu modlą­cych się ludzi, nie było­by mnie tutaj; siłą wiel­kiej pra­cy i modli­twy jeste­śmy w sta­nie doko­nać cudów, a książ­ka „Komi­sarz” jest tego potwier­dze­niem. Cuda zda­rza­ją się każ­de­go dnia nam w Pol­sce potrze­ba być może takie­go wła­śnie wiel­kie­go cudu, żeby­śmy byli rze­czy­wi­ście takim wiel­kim nie­pod­le­głym naro­dem. To jest dłu­ga, cięż­ka dro­ga, ale wie­rzę, że poko­na­my ją wspól­nym wysił­kiem. W Pol­sce wciąż jesz­cze milio­ny Pola­ków mają wiel­ką wia­rę i to jest coś wspa­nia­łe­go, co trud­no prze­ce­nić o co coraz trud­niej w świecie. 

- Oprócz Pola­ków w Pol­sce są milio­ny Pola­ków poza Pol­ską przy­jeż­dżasz wła­śnie ze swo­imi książ­ka­mi będą spo­tka­nia tutaj w Mis­sis­sau­dze w cen­trum Jana Paw­ła II, gdzie jeszcze? 

— Moi przy­ja­cie­le któ­rzy orga­ni­zu­ją mi spo­tka­nia w Kana­dzie — za co z całe­go ser­ca z tego miej­sca dzię­ku­ję — orga­ni­zu­ją jesz­cze jed­no w Toron­to ale nie znam jesz­cze szcze­gó­łów i  jed­no w Ottawie.

Ja z tego miej­sca chcia­łem bar­dzo gorą­co podzię­ko­wać i tobie Andrze­ju i moim przy­ja­cio­łom w Kana­dzie, któ­rzy orga­ni­zu­ją te spo­tka­nia i wszyst­kim Pań­stwu któ­rzy przy­cho­dzą na te spo­tka­nia, któ­re dla mnie są czymś bar­dzo waż­nym. Tak się jakoś zło­ży­ło że w Kana­dzie jestem pra­wie rok­rocz­nie od 2012 r. i  te spo­tka­nia, ta ich sys­te­ma­tycz­ność sta­ła się dla mnie czymś bar­dzo waż­nym. Na ostat­nim spo­tka­niu w Toron­to było ponad 300 osób, bar­dzo się cie­szę, że po raz kolej­ny będę mógł gościć w Kana­dzie na prze­ło­mie kwiet­nia i maja. A korzy­stam z tej oka­zji chcia­łem tutaj życzyć wszyst­kim roda­kom, wszyst­kim tym Pola­kom, któ­rzy z Kana­dy czę­sto widzą dużo lepiej i  dogłęb­nie bo z dale­ka czę­sto widać lepiej sytu­ację w Pol­sce; lepiej ją oce­nia­ją niż czę­sto my Pola­cy w Pol­sce przy­kle­je­ni bar­dzo bli­sko do tych spraw; chciał­bym wszyst­kim Roda­kom nie tyl­ko w Kana­dzie życzyć bło­go­sła­wio­nych Świąt Wiel­kiej Nocy. 

Roz­mo­wę prze­pro­wa­dzo­no 14 kwiet­nia 2019, roz­ma­wiał Andrzej Kumor